O mnie

Moje zdjęcie
Katowice, Śląskie, Poland

poniedziałek, 21 marca 2011

Suflet z niespodzianką

Suflet jak to suflet - jest lekki, a w konsystencji jak pianka. Uwielbiam suflety wytrawne. Mniam. Ten jest wyjątkowy, bo jeśli ktoś nie widział z czego się go robi, to zupełnie nie potrafi rozpoznać co jest głównym składnikiem.
Mąż stawiał na pasztecik, na jakieś mięso zmielone – tego był pewien, że jest tam mięso -…. różne rzeczy wymieniał, a ja pękałam ze śmiechu, bo suflet był z pora i orzechów włoskich wyłącznie. I absolutnie żadnego mięsa tam nie było. Zresztą mięso czerwone już od bardzo dawna poza szynką suszoną serrano i prosciutto (stanowiących jedynie okrasę do dania głównego lub przystawki) nie gościło na naszym stole.
Suflet zrobiłam w ramekinach jako dodatek do zupy. Tym razem do żurku – pierwszego w moim własnym wykonaniu J. Ale dziś nie o żurku tylko o suflecie.
Przepis na suflet pochodzi z Kuchnii Wegeteriańskiej z serii Z Kuchennej Półeczki Jeane Stacey.

Suflet nadaje się jako przystawka lub lekki dodatek do czegoś jeszcze, najlepiej do zupy lub sałatki, jeśli ma stanowić element obiado – kolacji.




Składniki dla 2 osób:


- 200 g. porów – drobno posiekanych;
- 80 ml bulionu;
- 25 orzechów włoskich;- sól i pieprz;
- 1 – 1,5 łyżki ziół - u mnie koperek i pietruszka;
- łyżka jogurtu;- jajko – żółtko i białko oddzielnie ;
- olej do smażenia;

Wykonanie:


1. W garnku na oleju do smażenia podsmażyć 2-3 minuty pory, wlać bulion i gotować na małym ogniu ok. 5 minut.

2. Do blendera włożyć orzechy i podduszone pory, zmiksować na puree.

3. Żółtko wymieszać z jogurtem i ziołami. Połączyć z masą porową. Doprawić solą i pieprzem.

4. Białko ubić na sztywno. Następnie delikatnie wymieszać z porami.

5. Tak przygotowaną masę porowo – orzechową przełożyć do spryskanej olejem do pieczenia większej formy do zapiekania lub małych ramekinów.

6. Zapiekać w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok. 35 - 40 minut jeśli to większa forma, ok. 30 minut jeśli ramekiny.

7. Podawać od razu po wyjęciu z pieca.























czwartek, 17 marca 2011

Spaghetti z borowikami i sosem z tofu

Zaskakujące TOFU!!!!


Podobnie zaskakujące jak nazwa książki, z której pochodzi przepis autorstwa Marioli Białołęckiej.



Tym właśnie przepisem zainaugurowałam książkę i moją prawdziwą przygodę w krainę tofu. Prawdziwą, bo choć na blogu jest trochę przepisów z jego udziałem i w wersji naturalnej i wędzonej, podobnie z tempehem wędzonym i naturalnym, to jednak wszystkie obracają się wokół obsmażania w razem z warzywami w różnych wariacjach, sosach, marynatach…. W książce zaś odnalazłam nowe wcielenia tofu – pasty, desery, sosy, „beszamele” z tofu…..

Co więcej tym przepisem zainaugurowałam nasze nowe talerze do pasty!!! Pierwotnie miało być to spaghetti carbonarra w mojej wersji, ale coś stanęło na przeszkodzie, a w kolejnym tygodniu moje smaki podążały innymi torami i padło na tofu!


Składniki dla 2 osób:
- odpowiednia ilość makaronu – u mnie spaghetti z białej mąki i spaghetti z pełnoziarnistej orkiszowej – wiadomo, które dla kogo:)
- parmezan - opcjonalnie - mój dodatek;

masa grzybowa:

- 2/3 średniej cebuli - poszatkowanej;
- 7 g. suszonych borowików;*
- 90 g. pieczarek – pokrojonych w plastry;*
- 200 ml bulionu;
- sól i pieprz;
- gałka muszkatołowa;
- natka pietruszki do przybrania;
- olej do smażenia;

sos:
- 120 tofu naturalnego – pokrojonego w kostkę o boku 2,5 cm;*
- 200 ml. mleka sojowego
- sól i pieprz;
- gałka muszkatołowa;
- sok z cytryny do smaku;
- łyżka kremu migdałowego;**



* co do ilości borowików i pieczarek, to następny razem zmienię proporcje, dodam znacznie więcej borowików, a pieczarki okroję co najmniej o połowę. Robiąc zgodnie z przepisem masy pieczarkowej i sosu wyszło mi zbyt dużo, poza tym jak na makaron z borowikami, to przy takiej dominacji pieczarkowej, tych pyszne borowiki nie były wyczuwalne. To samo dotyczy ilości sosu z tofu, było go przynajmniej o 1/3 za dużo, więc następnym razem zimniejsze ilość do 90 - 100 g. tofu – najlepiej to widać na moim talerzu z makaronem orkiszowym, który wręcz utonął w masie grzybowej i białym sosie.

** autorka podaje przepis na krem migdałów, który robi się właśnie przez zblendowanie płatków migdałowych z tofu i łyżką oleju – dlatego wystarczy dorzucić do sosu garść płatków migdałowych, olej pominęłam, bo uznałam, że migdały są wystarczająco tłuste, o czym wszyscy wiedzą, ale najłatwiej to sobie wyobrazić kupując masło z tartych migdałów :)




Do spaghetti podałam suruwkę z pora z potartym jabłkiem i małą gruszką. Zrobiłam w dwóch wersjach, w jednej przeważał por, był jogurt przyprawiony solą i pieprzem, a do drugiej (męża) dodałam więcej owoców, a jogurt doprawiłam cukrem, blee.



Wykonanie:


1. Borowiki namoczyć w gorącym bulionie przez 20-30 minut, następnie pokroić, a bulin zachować.

2. W garnku na oleju do smażenia podsmażyć cebulę, borowiki, a po ok. 2 minutach dodać pieczarki. Smażyć przez chwilę i dodać pokrojone tofu, zalewając bulionem z moczenia grzybów, przykryć przykrywką i dusić ok. 10 minut.

3. Po tym czasie wyjąć tofu i przełożyć do blendera, a masę grzybową doprawić solą, pieprzem, gałką i cytryną.

3. W czasie duszenia grzybów można zrobić sos poprzez zmielenie – zblendowanie wszystkich składników sosu tj. tofu z mlekiem sojowym, płatkami migdałowymi i przyprawami.

4. W tym samym czasie należy nastawić makaron i ugotować al dente.

5. Gotowy makaron należy przełożyć do patelni z masą grzybową, wymieszać, nałożyć na talerze, polać sosem z tofu. ***


*** Ja musiałam tą czynność podzielić z uwagi na dwa rodzaje makaronów, a ponadto lubię jeść gorące potrawy, więc do masy grzybowej i makaronu na patelni dodałam również sos, aby się także podgrzał.






Danie to przez M. Białołęcką jest rekomendowane jako wyjątkowo smaczne. I faktycznie było bardzo ciekawe w smaku. Dla mnie to zupełnie nowe wcielenie tofu, bo w takiej formie – jako sos – jeszcze go nie stosowałam. Zatem była to dla nas nowa paleta smaku, ale bardzo ciekawa, a danie w całości było bardzo atrakcyjne.



Smacznego!!!


wtorek, 15 marca 2011

Chowder warzywny z cheddarem

Zupa o słodkawym aromacie kukurydzy, z ostrzejszą nutką cheddara i jak na chowder przystało zabielona mlekiem. A do tego kolorowa - radośnie i ożywczo! Bardzo nam smakowała. Zresztą robiłam nie po raz pierwszy.
Jeszcze jednym walorem zupy jest to, że przygotowuje się ją na jednej nodze w chwilę.

Inspiracją był przepis książki Kuchnia Wegeteriańska z serii Z Kuchennej Półeczki Jeane Stacey.

Ilości warzyw podaję orientacyjnie, bo uważam, że należy dobrać pod swój gust i to czy zupa ma być jedynym daniem, wówczas lepiej znacznie powiększyć proporcje warzyw, czy też ma być wstępem do obiadu.


Na zdjęciach warzywa utopiły się w zupie i nie wiele widać. Żałowaliśmy, że nie było ich więcej, zwłaszcza, to to była nasza obiado - kolacja :)

Sądzę, że dodanie lub zamiana jakiegoś warzywa też zupie nie zaszkodzi, byle by została uroczo kolorowa!




Składniki dla 2 osób:


- 1/2 cebuli czerwonej - poszatkowanej;
- 2 ząbki czosnku drobno poszatkowane;
- kartofel – pokrojony w kostkę;
- 150 g. kukurydzy – użyłam mrożonej;
- 50 – 100 g. różyczek brokułów;
- 2/3 czerwonej papryki – pokrojonej w kostkę;
- 150 - 200 ml bulionu;
- 200 -300 ml. mleka;- sól i pieprz;
- kolendra lub natka pietruszki do przybrania;
- 50 -70 g. cheddara – użyłam old Iris cheddar – startego na tarce na dużych oczkach;
- olej do smażenia;







Wykonanie:
1. W garnku na oleju do smażenia podsmażyć cebulę, paprykę i kartofla. Po chwili dodać bulion i mleko. Gotować na małym ogniu, aż kartofle będą już prawie gotowe.

2. Następnie dodać mrożoną kukurydzę oraz różyczki brokułów i dalej dusić warzywa przez 4-5 minut.

3. Dodać ewentualnie więcej mleka, aby uzyskać pożądana konsystencję zupy. Wyłączyć gaz/płytę. Doprawić solą i pieprzem do smaku. Do garnka dodać połowę startego sera, aby się lekko rozpuścił.

4. Zupę nakładać gorącą do miseczek, posypać resztą cheddara i zielonymi listkami pietruszki.


Smacznego!!!





poniedziałek, 14 marca 2011

Groch włoski z kiszonymi ogórkami w sosie pomidorowym – czyli gulasz serwowany w mieszaną kaszą gryczaną

A oto nowe wcielenie ciecierzycy. Bardzo, bardzo ciekawe w smaku. I sama bym na takie połączenia nie wpadła. Chyba ciągle za mało eksperymentuję. Może z czasem nabiorę więcej wyczucia i umiejętności łączenia składników. Tymczasem na naszym stole stanął gulasz, na który przepis podpatrzyłam na blogu Wegetarianki: tutaj.

Zmian prawie nie wprowadzałam, jedynie może w ilości składników.
Gulasz był pyszny i żałowałam, że wyszło tak mało…
Podałam go z mieszanką kaszy gryczanej palonej i niepalonej wymieszanych po połowie. Pycha!!!




















A do tego mizeria z ekologicznych ogorków - dla męża na słodko bleee i dla mnie na słono.

Ku mojemu zaskoczeniu mąż był zachwycony potrawą. To, że lubi moją kuchnię, że jest gorącym orędownikiem próbowania nowych przepisów, potraw, smaków, to wiem. Często pyta mnie o pochodzenie danego składnika, o to do czego się go tradycyjnie stosuje, skąd potrawa pochodzi, z jakiego regionu, czy zaserwowałam ją zgodnie z oryginalną wersją, czy coś zmieniłam… Tak więc do stołu siadam przygotowana, a jeśli nie, to szybko nadrabiam braki J. Ale wracając do gulaszu i mojego zaskoczenia, to choć mąż jak pisałam generalnie lubi moją - naszą kuchnię, naszą przygodę kulinarną, to jednak ma ona pewne preferencje smakowe oraz co do konsystencji potraw. Stąd moje obawy, które szczęśliwie okazały się nieuzasadnione w tym wypadku.



Składniki dla 2 osób:

- ok. 70-80 g. suchej ciecierzycy, namoczonej przez noc i ugotowanej;
-2/3 puszki pomidorów w zalewie – zmielonych w blenderze;
- 2/3 cebuli - posiekanej;
- 1-2 niedużych ogórków kiszonych drobno pokrojonych;*
- 1 listek laurowy;
- ziarno ziela angielskiego;
- sól i pieprz do smaku;
- 1-2 ząbki czosnku – drobno posiekane;
- 1/3 łyżki majeranku;
- olej do smażenia;

- kasza gryczana palona i niepalona – ugotowana wg przepisu;

* Ilość ogórków proponuję dobierać wg własnego smaku. Ja dałam 2 i dla mnie było doskonale, czułam wyraźnie poszczególne smaki – kwaśne ogórki, słodkawe pomidory i zioła, jednak mąż uważał, że taka ilość ogórków zdominowała swoim smakiem potrawę.

Wykonanie:
1. Na patelni z grubym dnem na oleju do smażenia należy zeszklić cebulę, po czym dodać zmielone pomidory i dusić do 10 minut.
2. W tym czasie nastawić kaszę gryczaną. Ja ją uprzednio podsmażyłam ją przez kilka sekund na oleju.
3. Po tym czasie dodać listek laurowy, ziele angielskie, sól, pieprz do smaku oraz ugotowaną, ale nie rozgotowaną ciecierzycę. Dusić 5 -10 minut, tak aby ciecierzyca pozostałą jędrna.
4. Dołożyć kiszone ogórki, czosnek i dusić jeszcze ok. 3 -5 minut.
5. Serwować z kaszą gryczaną.








czwartek, 10 marca 2011

Gulasz z białą rybą w kolorowych warzywach – wersja II (warzywa korzeniowe)

Skusiłam się po raz kolejny na gulasz z białą rybą, (poprzedni: tu , ale tym razem w zupełnie innym wydaniu warzywnym, z innymi przyprawami i winem. Wyszło pysznie!

Danie to dodaję jako pierwsze do mojej Akcji RYBY!!!

Wszystkich zainteresowanych wzięciem udziału w Akcji RYBY!!! proszę o dodawanie linków do swoich przepisów pod moim ogłoszeniem akcji:
Akcja RYBY !!!, na wypadek, gdyby akcja nie ukazała się na Durszlaku, choć jeszcze nie tracę nadziei, ze ukaże się z opóźnieniem.



Przede wszystkim proszę o zapisanie się do akcji poprzez kliknięcie na niebieski napis „ Przyłącz się do tej akcji”, który znajduje się na stronie z ogłoszeniem Akcji RYBY!!! :Akcja RYBY !!!



Wtedy na waszej stronie powinien pojawić się banner akcja RYBY!!!




Składniki dla 2 osób:
- 2 filety białej ryby pokrojone w większe kawałki – u mnie halibut;
- patat nieduży lub 2/3 większego – pokrojony w dużą kostkę;
- ½ średniej marchewki - pokrojona w trochę grubsze plastry;
- 2/3 lub mały korzeń pietruszki - pokrojonej w grubsze plastry lub kawałki;
- 1-2 gałązek selera naciowego – pokrojone w duże plastry;
- pomidor drobno pokrojony;
- 1/3 główki kalafiora;

- gruba dymka - kawałek zielonej i białej części;
- bulion – pół filiżanki;
- łyżka - 2 rodzynek – u mnie zielone;
- cytryna do skropienia ryby;
- białe wino – pół filiżanki;
- olej do smażenia;
- sól, pieprz do smaku;
- natka pietruszki do posypania;

Wykonanie:
1. Rybę oprószyć solą i pieprzem, skropić sokiem z cytryny.
2. Na rozgrzaną patelnię z grubym dnem wrzucić warzywa z wyjątkiem kalafiora, zielonej częsci dymki i pomidora. Warzywa podsmażyć przez chwilę.
3. Warzywa zalać winem, odparować jego część, dodać kalafiora i pomidora, dodać bulion, a następnie dusić pod przykryciem ok. 5 minut.
4. Gdy warzywa już lekką zmiękną, ale wciąż mają być twardawe (najlepiej skosztować patata i marchewkę), należy na nich ułożyć rybę oraz zieloną dymkę i dusić przez 10 minut.
5. Następnie doprawić, delikatnie wymieszać, obsypać natką i podawać.




wtorek, 8 marca 2011

Akcja RYBY!

Zapraszam do mojej pierwszej akcji kulinarnej, której przedmiotem są – a jakże - ryby oczywiście. Jeśli ktoś czytuje mojego bloga, to wie, że ryby to moje, a w zasadzie nasze małe rodzinne szaleństwo.


Akcja trwać będzie od 08.03.2011 r. do 08.05.2011 r. zatem w okresie przedwiosennym i wiosennym.









Zapraszam do dodawania przepisów z udziałem ryb w każdej możliwej postaci i w całej rybiej rozmaitości, bo gatunków tak wiele! A ryby można jeść na 1001 sposobów i jeszcze kilka – surowe, wędzone, duszone, pieczone, panierowane w najróżniejszych dodatkach, na parze, z najrozmaitszymi warzywami lub innymi fantastycznymi składnikami, w formie zapiekanek i cudnych zup, jako główny element sałatek, w formie past, tymablików….. Można jeść tylko z solą i pieprzem delektując się smakiem ryby lub z delikatnymi ziołami, z tahina albo w formach bardziej wyrafinowanych o orientalnych smakach, z mlekiem kokosowym, winem, z warzywami, z owocami….

Nie wiem, czy uda mi się umieścić akcję na durszlaku, gdyby nie, to
proszę o umieszczanie linków do waszych przepisów w komentarzach pod tym postem.

Oto kod do Akcji RYBY !!! na Durszlaku:

Przyłącz się do tej akcji!

Dlaczego warto jeść ryby? Każdy wie i odpowie bez namysłu – bo są zdrowe.
Ale to nie wszystko. W zależności od tego jakie ryby będziemy jeść, możemy osiągać różne efekty. Jeśli będziemy spożywać ryby białe, niskotłuszczowe, możemy wzbogacić naszą dietę w dużą ilość białka. Natomiast jeśli postawimy na ryby tłuste jak np.: powszechny łosoś, makrela, śledzie wzbogacamy dietę nie tylko w białko, ale w NNKT, czyli niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe. Ryby są w tym zakresie niezastąpionym źródłem tychże właśnie kwasów tłuszczowych. I warto pamiętać, że to „zdrowe” tłuszcze, które koniecznie należy dostarczać organizmowi, w przeciwieństwie do nasyconych kwasów tłuszczowych. Próżno ich szukać w czerwonym mięsie i produktach roślinnych, choć z wyjątkami, bo ich doskonałym źródłem jest np. olej lniany.

W związku z rybami warto mieć jeszcze świadomość dwóch dodatkowych rzeczy.

Po pierwsze jedzmy ryby poławiane na morzu, oceanie, a nie hodowlane, pochodzące z hodowli zwłaszcza intensywnych, gdzie ryby karmione są mączką rybną (w naturze tego sobie nie serwują) wzbogacaną hormonami, do tego są nastrzykiwane najróżniejszymi hormonami, dobieranymi w zależności od fazy rozwoju. Mało kto wie, że łosoś norweski jest taką właśnie rybą, że jego doskonały kolor jest wynikiem wstrzykiwania odpowiedniego hormonu, od którego ryby ślepną. Nie wspominając o warunkach w jakich ryby żyją- ściśnięte w betonowych zbiornikach lub przetrzymywane w klatach na morzu np. tuńczyk błękitnopłetwy. Takie ryby najzdrowsze nie są, a do tego wspiera się wielki przemysł, gdzie ryba jest przedmiotem, a jej życie pasmem udręk.
Dlatego warto zwrócić uwagę na to skąd ryba pochodzi. Na mrożonkach znajdują się informacje o tym, czy pochodzi z połowu, a jeśli tak o z jakiej strefy FAO, bądź informacja o tym, że jest hodowlana i w związku z tym gdzie ją wyprodukowano – takiego właśnie się zwrotu używa – wyprodukowano.

Warto jeszcze mieć świadomość zanieczyszczenia wód i tak ryby duże np. tuńczyki, mieczniki, halibuty, które długo żyją, pływając kumulują w sobie zanieczyszczenia znajdujące się w wodach w tym m.in. rtęć, ale to tylko jedna z wielu szkodliwych substancji. Tym samym zdrowsze są małe rybki, które żyją znacznie krócej i tu prym wiodą np. sardynki.

Kolejną sprawą, którą warto mieć na uwadze, to sposób dokonywania połowu. Powinien on być ekologiczny, taki, aby nie łowić w sieci wszystkiego co tylko przy okazji w nią wpadnie, a następnie wrzucać z powrotem do wody martwe ryby lub zranione niezdolne do przeżycia. Tym się zajmuje
Marine Stewardship Council.

W zakresie ryb w puszkach można spróbować tych ekologicznych, które często poławiane są w wodach uchodzących za najmniej zanieczyszczone, a co więcej metodami ekologicznymi. Dodam tylko, że ich smak jest też lepszy, w puszcze są większe kawałki, a nie sieczka. Ale wszystko oczywiście kwestia gustu. Faktem jednak jest, że ich cena odbiega od przeciętnej za puszkę ryby.

Starałam się napisać powyższe w przystępnej formie, bez podawania statystyk, danych, zawartości w gramach białek, tłuszczy, żeby nie zniechęcać do przeczytania i tak już długiego tekstu J.

czwartek, 3 marca 2011

Gulasz z białą rybą w kolorowych warzywach – wersja I

Danie po 3 - kroć doskonałe – mega szybkie, mega zdrowe i bardzo kolorowe.
Jako rybojady na miarę kuchni XXI wieku, jemy niestrudzenie ryby w setkach wersji. Niektóre na dobre się zadomowiły i co jakiś czas pojawiają się w naszym menu, a gdy zdarza się okres przesytu daną wersją, odstawiam ją, by po jakimś czasie odkryć ją na nowo i z niesłabnącym zachwytem delektować się ponownie. Niezależnie od tego na naszym stole ciągle ryba pojawia się w nowych wersjach. I oto jedna z nich. Bardzo udana!

W ramach rozważań nad rybami i odżywianiem, to dochodzę do wniosku, iż niestety ryby w naszym społeczeństwie ciągle tak rzadko się pojawiają, a jeśli już to w piątek i w panierce. I koniecznie mintaj. No u tych bardziej jedzących ryby, to czasem dorsz na stole staje lub łosoś, ale oczywiście w piątek i w panierce.

Dodam tylko, że ja nie od zawsze byłam miłośniczką ryb. Stałam się nią od kiedy zaszłam kilka lat temu w ciążę i wiedziałam, że powinnam czasem dietę wzbogacić w ryby, a najlepiej tłuste i tak to się zaczęło. Powoli odkrywałam sposoby przyrządzania i to jak wiele gatunków ryb jest dostępnych. Zaczęłam odróżniać ryby bogate w kwasy tłuszczowe nienasycone (NNKT) – źródła cennego kwasu omega oraz ryby chude niskokaloryczne, ale będące doskonałym źródłem białka. Z czasem zaczęłam świadomie wybierać te poławiane, a odrzucać hodowlane. A potem jeszcze zaczęłam myśleć o połowach zrównoważonych…i kilku innych sprawach.





Składniki dla 2 osób:
- 2 filety białej ryby pokrojone w większe kawałki – u mnie halibut;
- czerwona cebula pokrojona w ćwiartki lub ósemki w zależności od wielkości;
- dwa ząbki czosnku przekrojone na połowy;
- ½ czerwonej papryki pokrojonej w duże kawałki;
- ½ zielonej papryki – pokrojonej w duże kawałki;
- pomidor drobno pokrojony;
- ½ malej cukinii pokrojonej w dużą kostkę;
- kilka kapeluszy małych pieczarek – u mnie ciemna odmiana;
- 2 listki laurowe;
- 2 kulki ziela angielskiego;
- odrobina chilli w proszku;
- cytryna do skropienia ryby;
- woda – pół filiżanki;
- olej do smażenia;
- sól, pieprz do smaku;


Wykonanie:
1. Rybę oprószyć solą i pieprzem, skropić sokiem z cytryny.
2. Na rozgrzaną patelnię z grubym dnem wrzucić część warzyw – papryki, cebulę, pieczarki, czosnek i podsmażyć przez chwilę, aż papryka trochę zmięknie.
3. Warzywa zalać wodą, dodać liście laurowe i ziele angielskie, a następnie dusić pod przykryciem ok. 2- 5 minut.
4. Po tym czasie dołożyć pomidora i cukinię i dusić dalsze 5 minut.
5. Warzywa doprawić solą, pieprzem i chilli. Wyjąć liście laurowe i ziele angielskie. Na warzywa ułożyć rybę i dusić przez 10 minut. Delikatnie wymieszać i od razu podawać.




wtorek, 1 marca 2011

Jajka w kokilkach – takie proste i takie pyszne!


Od kiedy zaczęłam przeglądać blogi kulinarne poznałam jajka w kokilkach. Od tego czasu zrobiłam je kilka razy w rożnych wydaniach. Niektóre bardziej zasmakowały mężowi, inne mnie. Nie mniej dziś nawet nie pamiętam jak to było, kiedy nie znałam tego fantastycznego, prostego, a pysznego dania! Wydaje mi się, że znam je od zawsze.
Co do tych różnych wersji jajek w kokilkach, to łączy je jedno, w kokilce zawsze jest jajko, zawsze łyżka jogurtu, zawsze sól, pieprz i trochę różnych ziół, z reguły mój ulubiony koperek i trochę żółtego sera, którym posypuję jajka z wierzchu, a czasem daję też na spód. A to co różniło moje kokilki, to dodatki. A dodatki, to przede wszystkim szynka, łosoś wędzony, pomidory, grzyby, cebula.

Mąż najbardziej lubi te z dodatkiem pokrojonej szynki, natomiast nie przypadły mu do gustu jajka wbite na podduszone pomidory z cebulą, jak dla mnie bardzo smaczne i aromatyczne. Ale przyznaję, że w tych zwyczajnych z szynką coś jest! Zresztą te z łososiem też pycha. Ale wariacji może być znacznie więcej np. ze szpinakiem…. Czasem do tych z szynką dorzucam coś jeszcze np. po łyżeczce czarnej drobnej fasoli.

A w niedzielę na naszym stole pojawiły się kokilki z szynką na życzenie męża, którego dobrego znajomego gościliśmy i mąż był zdania, że takie właśnie najlepiej się nadadzą!





Składniki dla 2 osób:

- jajka – po jednym na kokilkę,
- trochę szynki pokrojonej w kosteczkę;
- kilka poszatkowanych plasterków białej części dymki, a zielona część do posypania;
- żółty potarty ser na grubych oczkach – najlepiej gouda;
- zioła np. koperek, pietruszka - drobno poszatkowane;
- jogurt naturalny – tyle łyżek ile jest kokilek;
- olej do smażenia do wysmarowania kokilek – co najlepiej zrobić pędzelkiem lub spryskiwaczem;
- sól, pieprz do smaku;


Wykonanie:

1 . Do wysmarowanej kokilki ułożyć na dnie po łyżeczce lub dwie, w zależności od upodobań, pokrojonej szynki. Można dodać trochę potartego sera, co ja robię z reguły.
2. Na taką bazę wbić jajko. Na jajko delikatnie ułożyć łyżkę jogurtu, posolić, popieprzyć do smaku, posypać ziołami i tartym serem.
3. Kokilki wstawić do nagrzanego piekarnika do 200 stopni i zapiekać między 12-17 minut, w zależności od tego, czy chce się uzyskać całkowicie ścięte żółtko, czy też półpłynne.





Z wielu blogowych przepisów wynika, że kokilki należy wstawić do naczynia z wodą i w ten sposób zapiekać. Raz tak zrobiłam, ale nie zauważyłam żadnej różnicy, więc w mojej ocenie to zbędny trud.


Jeśli ktoś jeszcze nie próbował jajek w kokilkach, to czas to jak najszybciej zmienić!

Related Posts with Thumbnails