O mnie

Moje zdjęcie
Katowice, Śląskie, Poland
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziki ryż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziki ryż. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 grudnia 2011

Elegancka zupa z fenkuła i marchewki z dzikim ryżem


Łatwa w wykonaniu, a niecodzienna w smaku zupa z kopru włoskiego z dodatkiem marchewki i korzenia pietruszki zaskoczyła nas pozytywnie. Nie tylko jej wygląd, ale też ciekawy i dla nas atrakcyjny smak, sprawiły, że wpisała się do naszego stałego menu. Na pewno zrobię ją jeszcze nie raz. Co więcej była miłym przerywnikiem w całej serii zup – kremów, które ostatnio zdominowały nasz stół. O zupie tej można jeszcze powiedzieć, że niewątpliwie uroku jej dodaje ryż, a konkretnie - dziki ryż. Nierzadko używam do zup dzikiego ryżu jako dodatku, co jest zawsze moim pomysłem, a tu dziki ryż wynikał wprost z przepisu! Zupę prezentowała na swoim blogu Heidi, faktycznie zaś pochodzi z książki The Essential New York Times Cookbook.



Składniki dla 2 osób:

- bulwa kopru włoskiego – pokrojona w cienkie plastry;

- dziki ryż – u mnie ok. 90 – 100 g.;

- 2 ząbki czosnku – pokrojone w cienkie plasterki;

- łyżka posiekanego rozmarynu;

- marchewka pokrojona w cienkie plasterki;

- 2/3 korzenia pietruszki posiekanego w plasterki;*

- 5 łyżek soku pomarańczowego lub oliwy pomarańczowej;

- bulion – ok. 500 - 600 ml;

- sól – do smaku;

- olej do smażenia.

- parmezan - opcjonalnie;

* ja część marchewki zastąpiłam korzeniem pietruszki, który w przepisie nie występuje


Wykonanie:

1. Dziki ryż ugotować zgodnie z przepisem – z reguły zajmuje to do 50 minut.

2. W garnku na oleju do smażenia dusić posiekanego fenkuła przez 3-4 minuty. Dodać marchewkę i pietruszkę i dalej dusić przez ok. 10 minut. Do warzyw dodać posiekany czosnek, smażyć przez ok. 30 sekund, a następnie dodać bulion i dalej gotować zupę przez ok. 15 minut pod przykryciem. Ważne, aby warzywa zachowały jędrność, a nie rozgotowały się.

3. Zupę po tym czasie doprawić solą jeśli potrzeba, zdjąć z ognia i dodać sok pomarańczowy, ponownie doprawić lub dodać więcej soku, jeśli trzeba.

4. Zupę serwować w płaskich talerzach z dodatkiem dzikiego ryżu nakładanego na środek talerza już po nalaniu zupy, bądź wg oryginalnego przepisu ryż można wcześniej dołożyć do garnka z zupą.

5. Zupę w talerzach można posypać parmezanem.

Co do parmezanu, to dodałam go na koniec, ale w mojej ocenie jego dodatek był zbędny.




czwartek, 27 stycznia 2011

Zupa szpinakowa z dzikim ryżem

Odkryłam królestwo zup szpinakowych. Zaczęłam od tej chyba nietypowej, bo z dzikim ryżem i boczkiem.
Przepis z książki „Zupy” Carole Clemens.

Procedura robienia zupy opisana w książce wydawała mi się trochę skomplikowana, więc poniżej przepis z moimi drobnymi zmianami. Przede wszystkim zamieniłam śmietanę na jogurt i odpuściłam robienie czegoś w rodzaju zasmażki z mleka i mąki i podwoiłam ilość szpinaku.





Składniki (tradycyjnie dla dwóch osób):

-olej do smażenia
- 45-80 g. boczku pokrojonego w połowie na drobną kosteczkę, a w - połowie wąskie paseczki;
- pół cebuli pokrojonej w kostkę;
- 1- 2 ząbki czosnku drobno poszatkowanego;
- 600 ml wody;
- 200 ml mleka;
- ok. 120 ml jogurtu naturalnego;
- 120 g. szpinaku mrożonego lub w liściach - uzżyłam mrozonego w liściach;

- sól, pieprz;
- listek laurowy;
- gałka muszkatolowa;
- 60 g. dzikiego ryżu;


Wykonanie:

1. Na oleju podsmażyć boczek pokrojony w kostkę, dodać cebulę i dziki ryż, chwilę dusić, a następnie zalać wodą, dodać czosnek, listek laurowy, doprawić solą i pieprzem. Gotować do miękkości ryżu – około godzinę.
2. W odrębnym garnku blanszować świeży szpinak lub rozmrozić mrożony. Doprawić solą, pieprzem, a przede wszystkim gałką muszkatołową. Jeśli szpinak jest w liściach, należy go zmiksować.
3. Ryż z boczkiem zmiksować całkowicie lub częściowo – ja zmiksowałam tylko częściowo.*
4. Następnie masę szpinakową przełożyć do garnka z ryżem, dodać mleko i jogurt. Wymieszać, doprawić, podgżać.
5. Przed samym podaniem, można podsmażyć przez chwilę boczek w paseczkach, a następnie nim udekorować zupę w miseczkach. Inną możliwością jest pozostawienie części ryżu przed zmiksowaniem zupy i udekorowanie nim zupy.**



* Oryginalny przepis przewidywał zmiksowanie boczku i ryżu na gładką masę, jednak dziki ryż w mojej ocenie jest raczej rarytasem, ma bardzo przyjemny smak i lubię go gryźć, dlatego nie zdecydowałam się na całkowite zmiksowanie.

** Ja miałam zamiar udekorować ryżem (tak jak na zdjęciu w książce), ale robiłam zupę czytając przepis na bieżąco i jak uzmysłowiłam sobie, że cały ryż jest wymieszany z boczkiem i cebulą, to wiedziałam, że nie jestem w stanie już go wyłowić. Zatem część trzeba by gotować osobno w tym celu.


Smacznego!



poniedziałek, 3 stycznia 2011

Sałatka z dwóch rodzajów fasoli i kukurydzy na ciepło

Tą sałatką podaną na ciepło zainaugurowałam nowo otrzymaną książkę „Sałatki” Eleny Balashova. Książka nie jest nadzwyczaj odkrywcza, często prezentowane tu połączenia, to oczywista klasyka np. gruszki, gorgonzola i rukolą, czy sałatka Cesar, choć w innej wersji (mniej ciekawej) niż ta, którą robię z innej, często tu wspominanej książki „Sałatki na każdą okazję”, która jest bezsprzecznie najlepszą książką sałatkową jaką miałam w rękach. Nie mniej kilka przepisów zasługuje na uwagę, a przede wszystkim ten na wszelkie sałatki łączone z owocami lub same owocowe. Są nie tylko atrakcyjne wizualnie, ale ze składników widzę, że i smakowo. Jest też kilka fajnych z awokado, bądź fetą, bądź suszonymi pomidorami, jedna ciekawa z pstrągiem, kilka z pancettą, z szynką parmeńską… Tak więc zamierzam małymi krokami przetestować te zdrowe i cieszące oko przepisy.
O samej książce, jeszcze tyle, że wydana jest atrakcyjnie. Ma duże wyraźne zdjęcia sałatki na całą stronę, której opis znajduje się na przeciwległej stronie.
Ilości składników w książce podawane są zazwyczaj dla między 4-8 osób, podany jest też czas wykonania, chłodzenia i stopień trudności wykonania.






Składniki dla 2 osób:

- kolba kukurydzy lub kukurydza z puszki – dałam o. 50 g. z puszki
- ok. 70 g. ugotowanej półksiążyciowej fasoli – u mnie fava;
- ok. 70 g. ugotowanej czerwonej fasoli – u mnie adzuki;
- ostra mielona papryka do smaku;
- mielony kminek do smaku – dawałam ok. ½ łyżeczki;
- ½ czerwonej papryki pokrojonej w kostkę;
- ¼ zielonej papryki pokrojonej w kostkę;
- ½ czerwonej cebuli pokrojonej w kosteczkę;
- sól, pieprz,
- ½ cukinia pokrojonej w kostkę – wg oryginalnego przepisu 2 żółte kabaczki;
- ząbek czosnku drobno poszatkowany;
- 50 ml bulionu;
- ¼ łyżeczki cukru;
- łyżka posiekanej kolendry;.
- oliwa z oliwek;
- sok z ½ limonki;
- ¼ łyżeczki sosu tabasco – nie miałam dałam Worcestershire;



Wykonanie:

1 . Na patelni z grubym dnem na oleju do smażenia podsmażyć paprykę, cebulę, kminek i mieloną ostrą paprykę. Jeśli używa się surowej kukurydzy, to należy także wrzucić jej ziarna. Podsmażać ok. 15 min, aż warzywa zaczną mięknąć (ja po kilku minutach przykryłam pokrywką i warzywa się „smażyły – dusiły” we własnej wilgoci).
2. Wówczas na patelnię dodać cukinię, czosnek i kukurydzę, jeśli jest z puszki. Podsmażać ok. 5 minut. Dodać fasolę, cukier, sos Worcestershire i zalać bulionem. Podgrzewać, aż wyparuje bulion.
3. Warzywa należy zdjąć z ognia, doprawić sokiem z limonki, kolendrą, solą i pieprzem.
4. Warzywa przełożyć do miski sałatkowej. Podawać na ciepło lub w temperaturze pokojowej.


* Moje drobne zmiany w wykonaniu sałatki upraszczały jej proces (bez przesypywania do półmiska podsmażonej papryki, żeby zacząć obsmażać cukinię…) i pozwalały na utrzymanie ciepła składników.


Sałatkę podałam z risottem z ryżu brązowego, czerwonego i dzikiego tj. mieszankę ryżu przygotowywałam tak jak przygotowuje się risotto – podsmażyłam cebulę, ziarna ryżu, zalewałam winem do wyparowania, a potem podlewałam bulionem.

Dodatek risotta był nieprzypadkowy, bo strączki kochają ziarna, a co za tym idzie w ten sposób w zakresie białka był komplet aminokwasów we właściwych proporcjach.
Co zaś do samej sałatki, to zrobiłam ją z ciekawości, bo niedawno robiłam w podobnym składzie salkę z książki, o której pisałam powyżej, gdzie także była kukurydza, papryka, fasola. Jednak smaki obu sałatek diametralnie inne, a to za sprawą nie tylko proporcji, ale przede wszystkim dodatków w postaci przypraw i sosów. Pomimo, że ilości dodawanych ziół i sosów np. ¼ łyżeczki sosu są znikome, to jednak ostateczny efekt smakowy uzyskany po połączeniu tych składników okazał się zaskakujący.







czwartek, 25 listopada 2010

Sałatka z aromatycznej soczewicy z grillowanymi parówkami sojowymi serwowana w wianuszku z ryżu pełnoziarnistego

Wykwintne danie, które zgodnie z przepisem serwuje się na zimno. Dla mnie to kolejna z tzw. „sałatek” niesałatkowych, która stanowi pełnowartościowy posiłek, zwłaszcza, gdy poda się na ciepło. Tak też zrobiłam. Moją inwencją był ryż, który jak wiadomo wspaniale łączy się ze strączkowymi i powoduje, że zyskuje się białko pełnowartościowe, bo nie tylko, że jest cały komplet aminokwasów, ale co istotne, aminokwasy występują we właściwych proporcjach i stąd można mówić o pełnowartościowym białku!

Oryginalny przepis pochodzi z
fantastycznej książki Anne Willan „Sałatki. POTRAWY KLASYCZNE” .

Danie nieco zmodyfikowałam na potrzeby ciepłego dania obiadowo - kolacyjnego, ale polecam w obu formach, w tym na zimno zgodnie z oryginalnym przepisem, bez ryżu.



Składniki (na dwie osoby):

- ok. 100 -120 g. ryżu pełnoziarnistego – opcjonalnie;
- 2 kiełbaski parówkowe, dałam parówki sojowe;
- ok. 70 g. soczewicy zielonej – u mnie du pay;
- 2 małe ząbki czosnku - poszatkowane;
- ½ cebuli- drobno pokrojonej;
- mała łodyga selera naciowego, pokrojonego w cienkie plasterki;
- sól, pieprz,
- ok. 300 ml bulion;
- olej do smażenia;
- listek laurowy;
- suszony tymianek;

na ziołową zalewę:

- świeży tymianek;
- pół pęczka szczypiorku;
- ocet jabłeczny – dałam balsamiczny;
- musztarda Dijon;
- oliwa z oliwek;
- mielona gorczyca*


* nie miałam gorczycy, więc dałam pół na pół musztardę z gorczycą i klasyczną

* wg przepisu ilość octu do oliwy jak 1:3, ja daję więcej oliwy, mniej octu

* autor ponadto proponuje dodanie bouquet grani do gotowania soczewicy, ale z braku czasu dałam po prostu do gotowania listek laurowy i odrobinę suszonego tymianku;


Wykonanie:


1. Ryż ugotować w lekko osolonej wodzie o objętości ok. 1,5 razy tyle co ryżu. Ryż powinien wchłonąć wodę. Ryż pełnoziarnisty gotuje się długo 45-60 minut. W razie potrzeby można dolać wody.
2. W garnku należy podsmażyć cebulę i seler naciowy, następnie dodać czosnek, a po chwili soczewicę. Zalać bulionem, dodać tymianek, liść laurowy lub bouquet grani oraz sól i pieprz. Gotować ok. 25 minut, aż soczewica będzie miękka. Gdyby w trakcie gotowania z soczewicy wygotował się bulion, należy go uzupełnić.
3. Przygotować zalewę. Należy wymieszać listki tymianku i pokrojony szczypiorek. W miseczce wymieszać ocet z musztardą, dodać sól i pieprz, stopniowo dolewać oliwę i ubijać trzepaczką do uzyskania konsystencji emulsji. Dodać zioła, wymieszać, ewentualnie doprawić.
4. Parówki pokroić w ukośne plastry i podsmażyć na patelni grillowej. Ja uprzednio parówki ugotowałam przez chwilę, aby łatwiej było mi z nich zdjąć worek, ale zgodnie z instrukcją na parówkach firmy POLSOJA, można je bezpośrednio smażyć lub piec w piekarniku, bez uprzedniego obgotowywania.
5. Ja danie serwowałam na ciepło, więc pominęłam studzenie soczewicy i parówek. Wokół soczewicy nałożonej na środek talerza zrobiłam wianuszek z ryżu, a na soczewicy ułożyłam parówki. Zalewę podawałam osobno, tak, by każdy mógł sobie samodzielnie polewać danie. Ten sposób wygląda bardzo atrakcyjnie na talerzu. Można też soczewicę włożyć do miski, wymieszać z zalewą, bądź zalewę podać osobno, a na wierzchu soczewicy w misce ułożyć parówki. Ryż podawać osobno – co znajduje zastosowanie, gdy podaje się sałatkę na zimno.


Nam to danie bardzo smakowało! Jako właściwą sałatkę podałam kolorowe pomidorki cherry z szalotką z oliwą z oliwek, solą i pieprzem.





Jeszcze jedno słowo o ryżu pełnoziarnistym. Więcej o ryżu i jego odmianach i wartościach odżywczych tu: http://kuchniaobledniezdrowa.blogspot.com/2010/06/ryz-sow-kilka-o-odmianach-pochodzeniu.html
A wracając do ryżu, który podałam do tej potrawy tj. pełnoziarnistego, czyli brązowego, to warto podkreślić, że gotowanie takiego ryżu wymaga długiego czasu. Nie raz spotykałam się z opinią ludzi, którzy przełamali się i sięgnęli po taki ryż, a następnie gotowali go „aż pół godziny, zgodnie z instrukcją na opakowaniu i był twardy, niedobry i nigdy więcej”. I tu jest pies pogrzebany, bo w zależności od firmy ryż gotuje się, jak wynika z moich doświadczeń, min. 45 min. Prawdziwego ryżu pełnoziarnistego nie da się gotować krócej. Dlatego dziewczyny nie zrażajcie się, trzeba gotować dłużej i naprawdę warto!
Ja mam obecnie ryże pełnoziarniste ekologicznej firmy Davert, kilka rodzajów, których czas gotowania do osiągnięcia pożądanej miękkości pobija wszelkie rekordy – mieszanka brązowego, czerwonego i dzikiego – 1,5 godz., a jaśminowy i basmati ponad 60 min! Ale skoro już o tym wiem, to po prostu nastawiam go odpowiednio wcześniej, a potem delektuję się jego smakiem!







wtorek, 16 listopada 2010

Świąteczna sałatka z dzikiego ryżu

Faktycznie danie, które można serwować na ciepło, jak i na zimno. Na talerzach prezentuje się niezwykle wytwornie. A smak nie odbiega od wyglądu. Co do wartości odżywczych, to jest to danie kompletne, bo zawiera nie tylko dziki ryż, który znany jest z większej zawartości białka od tradycyjnego, ale przede wszystkim węglowodanów złożonych, a do tego dodatek wędzonej – u mnie ryby – wg oryginalnego przepisu – także wędzonej piersi indyczej, uzupełnia to węglowodanowe danie w białko. Do tego olej z orzechów włoskich bogaty w wartościowe kwasy tłuszczowe.
Przepis na pochodzi z książki „Sałatki. Potrawy Klasyczne” Anne Willan.
W zasadzie nie lubię tego typu dań nazywać sałatkami, bo nie tylko, że serwuję je nam na obiado – kolację na ciepło, to jest to dodatkowo pełnowartościowy posiłek. A sałatka kojarzy mi się nieodmiennie z czymś na zimno, z różnymi warzywami surowymi, czy wcześniej grilowanymi, gotowanymi na parze, bez domieszki węglowodanów w postaci ryżu, kaszy, makaronu…., ewentualnie z dodatkiem minimalnej ilości sera, bądź ryby, dla podrasowania smaku. Ale oczywiście to tylko nazewnictwo. Może jeśli tego typu danie nazwie się sałatką, to jakoś tak zdrowiej się robi i samopoczucie inne, że je się coś lekkiego, niskokalorycznego….. W każdym razie ja do tego dania podałam tradycyjną sałatkę z warzyw.






Składniki na 2 osoby:
- 60- 100 g. dzikiego ryżu
- 20 g. orzechów pekan ;
- ½ cebuli czerwonej posiekanej;
- sól, pieprz
- 50 g. wędzonej piersi indyczej – zastąpiłam 200 g. wędzonej polędwicy z tuńczyka;

zalewa żurawinowa:
- olej z orzechów włoskich;
- ok. 40 g. świeżej żurawiny;
- mała szalotka poszatkowana;
- ½ pomarańczy;
- cukier;
- ocet jabłeczny – ja zastępuję balsamicznym z owocami lub chińskim ryżowym;




Wykonanie:
1. Ugotować dziki ryż z odrobiną soli, co zajmuje do godziny. Odmiana, którą ostatnio używam dokładnie tyle wymaga. W czasie gotowania należy przygotować zalewę i orzechy.
2. W piekarniku nagrzanym do 180 stopni należy na papierze do pieczenia opiec orzechy pekan przez 5-8 minut, a następnie grubo je posiekać.
3. Aby przygotować zalewę żurawinową w pierwszej kolejności należy opiec żurawinę w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez 10-15 minut, a żurawinę mrożoną przez 5-8 minut. Żurawinę włożyć do naczynia żaroodpornego i posypać cukrem. Zapiec, aż owoce będą pękać.
4. Z pomarańczy wycisnąć sok, wymieszać go z ocetm, solą , pieprzem, posiekaną szalotką i zacząć ubijać trzepaczką, stopniowo dodając olej z orzechów włoskich. Ubijać do uzyskania konsystencji emulsji. Proporcja octu do oleju powinna być jak 1-2 wg przepisu, ja jednak stanowczo zmniejszam ilość octu na rzecz oleju. Do sosu dodać ostudzoną żurawinę.*
5. Ryż wymieszać z orzechami pekan, doprawić.**
6. Należy przygotować wędzone mięso, krojąc je w plastry. Jeśli podaje się salkę na ciepło, to fajnie w piekarniku podgrzać plastry wędzonej ryby, u nas króluje ostatnio polędwica z tuńczyka, która pogrzana w piekarniku jest jeszcze bardziej aromatyczna.
7. Na półmisek wyłożyć ryż , a na wierzchu poukładać plastry wędzonej kaczki lub ryby. Podawać z zalewą serwowaną odrębnie.




* Zgodnie z oryginalnym przepisem wykorzystuje się jeszcze skórkę pomarańczową, którą należy pociąć w cieniutkie paseczki, posiekać, bez białego miąższu, podgotować w wodzi i dodać do ryżu razem z orzechami. Ja nie przepadam za smakiem skórki pomarańczowej, a sałatka zaczyna mieć jak dla mnie zbyt dużo różnych smaków, więc pomijam, po pierwszej próbie, kiedy zrobiłam zgodnie z instrukcją.

** Autorka proponuje, aby do ryżu dodać 2/3 zalewy żurawinowej, co uczyniłam robiąc danie pierwszym razem, ale w mojej ocenie się nie sprawdziło. Znacznie bardziej odpowiada nam smak samego ryżu z orzechami i możliwość dozowania sobie sosu żurawinowego.





















Do tej „sałatki” podałam sałatkę warzywną z pieczonym burakiem, kolorową papryką i szpinakiem z oliwą z oliwek.




Smacznego!

poniedziałek, 11 października 2010

Cukinia i cięte migdały zawijane w roladki z halibuta

Roladki z białej ryby robiłam już kilkakrotnie, w tej wersji również, choć tym razem przez pośpiech zrobiłam jedną rzecz inaczej. Mianowicie zapomniałam zgrillować uprzednio pociętą na cienkie plastry cukinię. Efekt – w trakcie zawijania roladek nie mogłam pojąć dlaczego tak mi to nie wychodzi, skoro dotąd robiłam piękne roladki, dlaczego cukinia pomimo, że cieniutko pokrojona nie poddaje się zwijaniu, tylko łamie się …. Teraz wszystko jasneJ. Zaskoczył mnie natomiast mąż, który stwierdził, że cukinia w wersji (nie zgrillowanej) bardziej mu smakuje! No więc nie ma niczego złego co by na dobre nie wyszło, poza jednym – efektem wizualnym, który trzeba oceniać łaskawszym okiem.
Pomysł na danie stąd: http://www.kwestiasmaku.com/ryby_i_owoce_morza/sola/roladki_z_soli_z_cukinia/przepis.html



Po drobnych modyfikacjach:

Składniki (2 porcje):

- 2 filety halibuta lub innej białej ryby o neutralnym smaku;
- cukinia, pokrojona wzdłuż na plasterki;- kilka (2- 5) łyżek migdałów w słupkach, które można uprzednio zrumienić na patelni* - sól i pieprz ;
- cytryna;
- ¼-1/2 kieliszka białego wytrawnego wina - opcjonalnieSos: - 2 łyżki masła; - 1 łyżka soku z cytryny; - kilka łyżek jogurtu naturalnego, może być jogurt grecki*
- sól;

*proporcje wg gustu. Ja lubię dużo orzechów, lubię obsypać nimi rybę dookoła na talerzu, dodać je do ryżu, bądź sałatki z którą serwuję danie


Przygotowanie:

1.Cukinię zgrillować na patelni grillowej lub w piekarniku albo zaryzykować że wprawdzie będzie się ją trudno zwijać, jednak zachowa soczystość i pominąć grillowanie.
2.Filety ryby posolić i posypać pieprzem, skropić sokiem z cytryny. Następnie należy je pokroić wzdłuż na pół otrzymując 2 długie paski ryby. Jeśli paski są stanowczo za długie na roladę, można je podzielić na 2 części, wówczas z jednego fileta wyjdzie po 4 roladki.
3. Zwijać roladki poprzez ułożenie na rybie cukinii oraz migdałów. Roladki spiąć wykałaczkami. Ja używam większych patyczków, bo halibut jest grubszy i większy od np. tilapii, czy soli, więc małe wykałaczki nie byłyby wystarczające. Ja kiedy roladki są gotowe i stoją już w naczyniu do zapiekania, dodatkowo dodaję jeszcze do każdej migdały.
4. Roladki włożyć do wysmarowanego olejem do smażenia naczynia żaroodpornego. Można ponadto podlać je ¼ kieliszka białego wina, co niniejszym uczyniłam, bo choć w dalszym ciągu niezwykle łagodne w smaku, to wydają mi się bardziej aromatyczne. Następnie naczynie wstawić do piekarnika i zapiekać przez 20 minut w temperaturze 180-190 stopni.
5. Do przygotowania sosu należy w rondelku rozpuścić masło, odstawić z ognia i wówczas dodać, mieszając dodać sok z cytryny oraz jogurt i sól. Na talerzach rozsmarować kremowy sos, ułożyć roladki.







Danie podałam z dzikim ryżem skropionym olejem z orzechów włoskich, który fantastycznie podkreśla jego smak oraz z delikatną sałatką z kiełków lucerny z dodatkiem pomidorka koktajlowego, zielonej papryki i dymki. Do sałatki oczywiście dodałam siekane migdały.






czwartek, 25 marca 2010

Dziki ryż orzechowo – grzybowy z dzikim łososiem z Alaski


Sałatkę tą można spożywać na ciepło i na zimno. Ja preferuję na ciepło.
Podstawą jest tu dziki ryż, który ma charakterystyczny orzechowy smak i który faktycznie ryżem nie jest, a już z całą pewnością należy go odróżnić od czarnego ryżu, który jest jedną z wielu odmian ryżu.


Składniki (dla dwóch osób):
*dzki ryż – ¾ filiżanki;
*kilka boczniaków pociętych na paski;
*orzechy włoskie lub pekan – u mnie pekany;
*kilka plastrów dzikiego wędzonego łososia pokrojonego w paski* ;
*2 szalotki poszatkowane niezbyt drobno;
*2-3 gałązki pietruszki;
*sól, pieprz;
*ocet balsamiczny;
*olej z orzechów włoskich
*oliwa z oliwek.

*łosoś dziki jest mniej tłusty, ma mocno różowe mięso o bardziej zwartej konsystencji i w mojej ocenie ma ciekawszy smak o zwykłego łososia (czytaj hodowlanego), który jednak z powodzeniem może zając miejsce dzikiego w sałatce

Wykonanie:
1. Ugotować dziki ryż zgodnie z instrukcją na opakowaniu – gotuje się dość długo 40-45 minut.
2. Rozgrzać oliwę na patelni i podsmażyć na niej szalotki ok. minutę, dodać boczniaki i podsmażać ok. 3-5 minut, oprószyć solą i pieprzem.
3. Do garnka z ugotowanym ryżem przełożyć grzyby z szalotkami oraz grubo pokrojone orzechy, których smak, jak i sam samego ryżu dodatkowo podkreśli zalewa na bazie oleju z orzechów włoskich.
4.Wymieszać odrobinę octu balsamicznego z olejem z orzechów włoskich, solą i pieprzem. Zalać ryż zalewą. Do garnka z ryżem dodać poszatkowaną pietruszkę.
5. Sałatkę nakładać na talerze. Na wierzchu ułożyć paseczki łososia. Łososia można polać resztą zalewy. Talerz przystroić pietruszką.

Ja użyłam świeżego majeranku zamiast pietruszki, bo męska część smakoszy nie przepada za – jak twierdzi – intensywnym smakiem pietruszki.



Related Posts with Thumbnails