Ja upolowałam mizunę w Auchan w Karakowie i po raz kolejny westchnęłam tylko na myśl, że nie mogę się delektować mizuną, mibuną, pak choi, czy choćby różnorakimi grzybami, ciut bardziej egzotycznymi niż boczniaki i znajdujące się już w śląskich marketach shitake, bo ich zwyczajnie w okolicach moich zakupowych łowów dostać nie sposób.
Składniki na 2 osoby:
- umyte liście mizuny;
- 2 plasterki cebuli czerwonej posiekane;
- papryka słodka – u mnie o podłużnym kształcie, żółto – zielonkawa, pokrojona w paseczki;
- 2 łyżki orzeszków pinii;
- małe awokado pokrojone w dużą kostkę;
- duży pomidor pokrojony w kostkę;
dressing*:
- oliwa z oliwek**
- ocet balsamiczny;
- łyżeczka miodu;
- ½ łyżeczki musztardy Dijon;
- sól, pieprz
Wykonanie:
1. Wymieszać składniki sałatki. Najlepiej poukładać warzywa warstwowo na talerzach, na wierzchu kładąc awokado i posypując orzeszkami, wówczas zostaną zachowane dodatkowo walory wizualne w większym zakresie niż, gdy się miesza w misce. U mnie z uwagi na to, że był to tylko dodatek do sporego dania głównego, warzywa wymieszałam w misce sałatkowej.
2. Składniki dressingu wymieszać rózgą i polać sałatkę tuż po podaniu.
Na zdrowie!
