O mnie

Moje zdjęcie
Katowice, Śląskie, Poland

czwartek, 21 października 2010

Ryba z zielonymi warzywami i kaszą w „sałatce” z orzechowo – pomarańczowym dressingiem

Przepis na to danie, które podobnie jak opisywane tu: http://kuchniaobledniezdrowa.blogspot.com/2010/09/salatka-z-ziarna-orkiszu-soczewicy.html, można nazwać sałatką, ale faktycznie serwowane na ciepło to doskonałe danie obiado – kolacyjne, a serwowane na zimno nadaje się do lunch boxa na drugie śniadanie w pracy. Może też być potraktowane jako sałatka i w malutkiej ilości stanowić dodatek do dania głównego, ale to jak sądzę głównie na przyjęcie. Danie pochodzi z książki „Low fat dishes” Cary Hobday. Gdyby pominąć rybę i dać np. tofu, posiłek będzie zawierała wszystkie wartości odżywcze, w tym białko, nadaje się na posiłek wegeteriański. Powiem więcej, składniki dobrane są bardzo zgrabnie, a dressing, choć na taki nie wyglądaJ, to jednak podnosi walory nie tylko wizualne, ale i smakowe. Zatem, bez ryby i prób zastępowania jej, sama kasza z tym zestawem zielonych warzyw i z tym dressingiem jest pyszna.


Oryginalny przepis przewidywał dodanie krewetek, które zastąpiłam rybą. Wybór padł na nowe odkrycie rybne – wędzoną polędwicę z tuńczyka. Jedliśmy po raz pierwszy i byliśmy zachwyceni. Ale zanim okazało się, że trafiłam na doskonałe źródło ciekawych, w tym orientalnych i kolorowych ryb, nie spotykanych na sklepowych półkach, czy w zamrażarkach, zakładałam, że dodam wędzoną makrelę lub zrobionego na parze łososia. Sądzę, że każdy wybór byłby dobry.


Składniki na 2 osoby:

- 120-150 g. kaszy bulgur – u mnie gryczana nie palona;
- 40 g. groszku cukrowego ugotowanego na parze;
- 30 g. zielonego groszku moczonego przez noc i ugotowanego lub mrożonego;
- 100 g. zielonych szparagów, ugotowanych na parze i pokrojonych w większe kawałki;
- 200 g. ryby wędzonej lub świeżej ugotowanej na parze – u mnie - wędzona polędwica z tuńczyka;
- sól, pieprz;
- bulion do ugotowania kaszy;

dressing*:

- oliwa z oliwek
- sok z połowy pomarańczy;
- 25 g. orzechów laskowych;
- 15 g. migdałów;




* Moje zasadnicze zmiany to zamiana bulguru na kaszę gryczaną, zamiana krewetek na rybę i gotowanie kaszy w bulionie, a nie w lekko osolonej wodzie.


Wykonanie:

1. Ugotować kaszę wg przepisu w bulionie, ewentualnie w wodzie z dodatkiem soli.
2. Warzywa ugotować na parze.
3. Rybę uparować jeśli używamy świeżej i pokroić na średniej wielkości kawałki, a jeśli używamy ryby wędzonej, to także przygotować odpowiedniej wielkości kawałki.
4. Przygotować dressing. Orzechy grubo posiekać i uprażyć na suchej patelni – zabieg nie do przecenienia dla walorów smakowych. Następnie wymieszać orzechy, sok wyciśnięty z połówki pomarańczy i oliwę z oliwek.
5. Na półmisek lub bezpośrednio do indywidualnych miseczek nałożyć kaszę z rybą, a na wierzch warzywa i lekko wymieszać. Obficie polać orzechowym dressingiem.


Zajadać się ciesząc pysznym i zdrowym posiłkiem, w dodatku całkiem nieźle prezentującym się jak na danie, w którym miesza się składniki, co z reguły oniża walory wizualne.

Smacznego!





wtorek, 19 października 2010

Zapiekana dynia z fetą, suszonymi pomidorami i orzechami włoskimi serwowana na szpinaku

I to ostatnia, jak sądzę, w tym sezonie w mojej kuchni odsłona dyni. I chyba najbardziej udana. Zapiekana dynia. Zapiekanie dyni zupełnie zmieniło jej oblicze, a co ważniejsze smak po raz pierwszy wydał mi się dobry. No i odkryłam mój sposób na dynię – zapiekanie. A słodycz zapiekanej dyni fantastycznie łączy się z serami. Okazało się, że mam kilka przepisów na zapiekane dynie w towarzystwie różnorakich serów i innych składników. Będzie co próbować w kolejnym sezonie.
Przepis pochodzi z genialnej książki „Low fat dishes” Cary Hobday.


Składniki na 2 osoby:

- 45 g. liści baby szpinaku- u mnie Rudola i w większej ilości ok. 150 g.;
- 300 g. dyni – u mnie niestety było mniej – pokrojonej w 2 krotnie większe cząstki niż feta;
- 100 g. sera feta – pokrojonego w grubą kostkę;
- ok. 25 g. orzechów włoskich grubo posiekanych;
- 5-6 pomidorów suszonych pokrojonych w paski
- łyżka poszatkowanej mięty i kilka listków do ustrojenia (ja miałam tylko suszoną);
- olej do smażenia;

dodatkowo:

- oliwa z oliwek
- łyżeczka soku z cytryny
- sól, pieprz



Wykonanie:

1. Na talerzach rozłożyć liście szpinaku, skropić je oliwą z oliwek extra virgin , posypać solą i pieprzem.
2. W natłuszczonym naczyniu żaroodpornym ułożyć dynię i zapiekać w piekarniku w temperaturze 180 – 200 stopni przez 20 minut. Należy uważać, by dynia nie zaczęła się zbyt rumienić. Może być potrzebny krótszy lub dłuższy czas zapiekania.
3. Wymieszać pozostałe składniki: pomidory, orzechy, miętę, oraz ser feta. Spryskać olejem do smażenia, a następnie, dołożyć do dyni i dalej zapiekać dalsze 10 minut.*
4. Zapiekane warzywa z serem ułożyć na szpinaku, skropić oliwą wymieszaną z sokiem z cytryny, ewentualnie doprawić , ustroić miętą i podawać.


* Zgodnie z oryginalnym przepisem sera nie dodaje się do zapiekania, a dokłada dopiero do sałatki wyłożonej na szpinaku. Jednak ja serwowałam na gorąco danie, więc zapiekałam także ser. Dzięki temu całe danie było cieple i aromatyczne.

Smacznego!



poniedziałek, 18 października 2010

Zapiekanka z kartofli, kiszonej kapusty i podgrzybków

Korzystając z obfitości grzybów na targu zrobiłam zapiekankę, którą znam od lat, a w której nieco zmieniłam proporcje z uwagi na owe grzyby właśnie. Trzy proste składniki i czego chcieć więcej! A smak – palce lizać! W tym sezonie robiłam dwukrotnie i za każdym razem ciut inaczej wyszło. Za pierwszym razem grzyby były soczyste, same puściły w trakcie gustowania ten charakterystyczny śluz i nie trzeba było dodawać żadnego jogurtu. Za drugim razem, z uwagi na to, że grzyby były po przymrozkach nocnych, na patelni zaczęły się smażyć. Tym razem musiałam dodać jogurtu.
A zamiana proporcji, to dodanie znacznej ilości gęstowanych grzybów, tak że zrobiłam z nich pośrodku całą warstwę. Zapiekanka w źródłowej wersji to przede wszystkim kartofle i kiszona kapusta i czasem - jak cukiereczek – pojawiający się grzybek. Prezentowana tu wersja była równie smakowita, jeśli nawet nie bardziej, a dla miłośników tych 3 składników to nie lada gratka.






Składniki dla 2 osób:
(proporcji nie podaję dokładnie, bo wyjątkowo nie użyłam mojej wagi kuchennej, działałam na oko)

- kartofle ok. 6;
- kiszona kapusta – spora garść;
- podgrzybki – ze 3 garście;
- posiekany koperek;
- posiekana pietruszka;
- jogurt naturalny;
- sól i pieprz;
- trochę żółtego potartego sera.






Wykonanie:
1. Kapustę kiszoną wypłukać. Jeśli się nie przepada za zbyt kwaśnym smakiem można ją przegotować przez chwilkę.

2. Kartofle ugotować na parze, a następnie pokroić w plastry. W misce wymieszać kartofle z poszatkowaną pietruszką i koperkiem oraz z kapustą kiszoną. Mocno doprawić solą i pieprzem.

3. Grzyby obrać, pokroić na niezbyt małe kawałki, a następnie na niewielkiej ilości tłuszczu gęstować na patelni. Jeśli grzyby tego wymagają, należy je podlać jogurtem.

4. W naczyniu żaroodpornym ułożyć warstwę kartofli z kapustą, na to ułożyć grzyby i raz jeszcze kartofle z kapustą.

5. Wierzch zapiekanki posmarować odrobiną jogurtu wymieszanego z żółtym serem, a następnie posypać do smaku pietruszką i koperkiem. U mnie jedna połowa obficiej posypana żółtym serem bez dodatku ziół, a druga mocno posypana koperkiem, by dogodzić i mnie i mężowi.

6. Następnie wstawić naczynie do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i zapiekać przez 35 minut co najmniej. Dla osiągnięcia bardziej chrupiących lub też zapieczonych kartofelków, trzeba potrzymać dłużej, ale należy pilnować, aby zapiekanka się nie zsuszyła. Mając zamiar dłużej zapiekać można dodać więcej jogurtu lub odrobinę wiórków masła na warstwy kartoflane.






Ta zapiekanka to pochwala prostoty. Proste smaki, proste składniki i tego właśnie nam było trzeba, Uwielbiamy wykwintną kuchnię, uwielbiamy próbować ciągle to nowych potraw, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia. Doceniamy nowe składniki, które z trudem próbuję wynaleźć, a następnie upolować. I jest to dla nas frajda, podróż w krainę smaku i w inne odlegle kraje. Ale czasem niewysłowioną radość sprawia nam taki prosty obiad.




niedziela, 17 października 2010

Parowane pulpeciki rybne & spaghetti zasmażane z jajkiem i jogurtem

Prosty obiad, nic nadzwyczajnego – po prostu makaron i ryba. Tylko ciut bardziej czasochłonny, bo robienie pulpecików wymaga więcej czasu niż duszenie lub zapiekanie całego fileta rybnego. Ale była to miła odmiana. A połączenie pulpetów i tego makaronu okazało się bardzo udane smakowo. Ale nie tylko, bo pomarańczowy makaron, wchodząca w pomarańczowe tonacje sałatka i w podobnych barwach pulpety były też ucztą dla oka.


Po raz pierwszy zresztą smażyłam makaron z jakiem i jogurtem i teraz wyobrażam sobie, ze spaghetti carbonara musi być pyszne i po tej małej wparwce pewnie kiedyś się na nie skuszę.




Składniki (dla 2 osób)*:

• duży filet halibuta lub innej białej ryby drobno posiekanego jak na tatar,
• 1/3 pęczka koperku posiekanego;
• odrobina posiekanej natki pietruszki;
• 2 jajka;
• otręby pszenne – ok. 2 łyżki;
• sól, pieprz,
• jogurt grecki lub inny naturalny – ok. 100 - 130 g. potarty;
• ½ cebuli;
• żółty ser
• makaron w ilości dobranej do potrzeb – u mnie 120 g.


Sałatka składniki:

- kiełki pszenicy ok. 100 g.
- 1- 2 łyżki rodzynek;
- ½ potartej marchewki lub jedna mała marchewka;
- oliwa z oliwek;






Wykonanie:

1. Nastawić wodę na makaron i ugotować al dente.
2. Rybę po pokrojeniu mocno odcisnąć. W misce wymieszać składniki na pulpety tj.: rybę, koperek, pietruszkę, jajko, otręby, sól i pieprz. Ja dałam za dużo otrębów, stąd kolor pulpetów, a to dlatego, że za mało odcisnęłam rybę i trzeba było ratować masę otrębami. Następnie rękami sformułować małe pulpeciki i włożyć do parownika na ok. 10 minut.
3. Na patelni zeszklić cebulę, a następnie dodać do niej ugotowany makaron i chwilę podsmażyć. Tuż przed podaniem, gdy pulpety będą już gotowe, do makaronu wbić jajko, wymieszać, a następnie dodać jogurt i ponownie wymieszać.
4. Makaron podawać posypany startym serem. Pulpeciki należy ułożyć na makaronie.
5. Składniki sałatki wypieszczać razem.





czwartek, 14 października 2010

Nadzwyczaj aromatyczna zupa z dyni z jabłkami, cynamonem i masłem orzechowym oraz wytrawne ciasto z fety i sezamu

Nie przepadam za dynią i już. Jest mało charakterystyczna w smaku i taka nijaka. Ale skoro sezon na dynię i skoro tyle ciągle przepisów widzę z dynią w roli głównej i tyle też zachwytów nad nią, to postanowiłam dać jej drugą szanse. Pierwsza szansa była w zeszłym roku, gdy wykorzystałam ją do duszenia ryby – nic nadzwyczajnego, a potem do zupy charakterystycznej bo karaibskiej z mleczkiem kokosowym i znowu nic nadzwyczajnego, bo inne zupy do których dodaję mleczko kokosowe są o niebo lepsze.
Na blogu Pauli: http://justmydelicious.blogspot.com/2010/09/zupa-krem-dyniowo-jabkowa-z-masem.html znalazłam przepis na zupę z dyni, ale w ciekawym towarzystwie jabłek, a zwłaszcza – masła orzechowego! No i się skusiłam. Zupa wyszła bardzo ciekawa. Skłamałabym mówiąc, że polubiłam dynię, ale faktycznie po tej zupie patrzę na nią łaskawszym okiem i być może w kolejnym sezonie ją powtórzę.

Do zupy podałam ciasto z sera feta i sezamu– pyszne.


Składniki na zupę (dla 2 osób): *



- marchewka;
- duży kartofel;
- ½ malej cebuli;
- 1 kwaśne i twarde jabłko, np. Granny Smith – ja dałam renety – pokrojone na kawałki bez skórki;
- szczypta cynamonu
- 1,5 szklanki purée z dynii
- 5 łyżek masła orzechowego;
- 1/2 łyżeczki ziół prowansalskich lub więcej
- ewentualnie sól, pieprz do smaku – chyba już nie dodawałam
- olej do smażenia;
- odrobina masła;
- woda lub bulion ok. ½ l.




* Składniki podaję po moich modyfikacjach , zwłaszcza w zakresie ilości składników, bo zupa wyszła tak gęsta, że w zasadzie można ją było jeść widelcem jako puree. Zatem rozcieńczyłam mus warzywny odpowiednią ilością wody i wtedy powstała zupa krem.


Składniki na ciasto:

- jeden kartofel ugotowany i przeciśnięty przez praskę;
- 100 g. sera feta;
- pół kubka mąki;
- ¼ kubka oleju do smażenia;
- co najmniej 1/3 pęczka pietruszki i koperku – drobno poszatkowanego;
- jajko;
- sól, pieprz;
- sporo sezamu – użyłam białego i czarnego;


Wykonanie:


ZUPA:

1. Marchewkę i kartofla należy ugotować i przecisnąć przez praskę.
2. Cebulę zeszklić na oleju, a następnie dodać do purée z marchewki i ziemniaków.
3. Na odrębnej patelni na maśle należy poddusić kawałki jabłek z dodatkiem cynamonu. Kiedy zmiękną i będą aromatyczne dodać także do pozostałych warzyw.
4. Na tym etapie należy dodać dynię, wodę lub bulion oraz masło orzechowe i zioła prowansalskie.
5. Po dosmakowaniu zupy należy ją zblendować.




CIASTO:

1. Wszystkie składniki ciasta należy wymieszać w misce, z wyjątkiem sezamu. Doprawić solą i pieprzem, pamiętając, że feta jest słona.
2. Ciasto przełożyć do naczynia żaroodpornego wysmarowanego olejem do smażenia i posypać dużą ilością sezamu.
3. Naczynie wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i zapiekać ok. 35 minut. Okres zapiekania zależy od tego jakiej wielkości naczynia się użyje. Jeśli dużego i ciasto jest cieniutkie, okres zapiekania powinien być krótszy. Wówczas ciasto wyjdzie bardziej chrupiące. Jeśli za naczynie jest mniejsze, a ciasto grubsze, wówczas dłużej trzeba zapiekać. Ciasto wyjdzie mocniej podpieczone – ze skorupką od dołu i góry, a wewnątrz będzie miękkie. Takie było moje.

Ciasto jest pyszne na ciepło i na zimno.

Przepis na ciasto znalazłam w internecie dawno dawno temu (nie wiem już gdzie), ale nie było wcześniej okazji, by go wypróbować.




Następnego dnia ciasta sezamowego zostało po kawałku, więc dla męza dodatkowo zrobiłam grzanki do zupy.





środa, 13 października 2010

Makaron z Dominikany z salami i mleczkiem kondensowanym z klasyką pomidorowo- kaparowo - paprykową

W ciągu 2 tygodni zrobiłam ten sos do makaronu po raz drugi i zupełnie zgadzam się z Ireną i Andrzejem, którzy stwierdzili, ze to jeden z najpyszniejszych makaronów jakie jedli:. http://grumko.blox.pl/2010/09/1531-Spaghetti-a-la-Dominikana.html






Danie pochodzi z Dominikany.








Zaintrygowały mnie takie składniki jak salami i zagęszczone mleko, bo pomidory, papryka, to niemal klasyk jeśli chodzi o sosy do makaronu. Znam też przepisy z kaparami jak na przykład ten makaron :http://kuchniaobledniezdrowa.blogspot.com/2010/02/makaron-spagetti-z-quinoa-z-sosem.html z kaparami właśnie, pomidorami, gorgonzollą, orzechami:…



Cała finezja polega na połączeniu we właściwie dobranych proporcjach i wzbogaceniu jakimś nietuzinkowym składnikiem, który doda charakteru, jak tu owo salami.




Składniki (dla 2 osób)*:

- 50 g. salami pokrojonego w drobną kostkę,;
- 1 łyżka – 2 kaparów – u mnie jabłuszka kapara pokrojone na 3 części;
- 1/2 cebuli pokrojonej w pół plasterki;
- 2/3 zielonej papryki pokrojonej w drobną kostkę;
- 2 pomidory pokrojone w kostkę,
- 2-4 łyżki pasty pomidorowej;
- ząbek czosnku drobno posiekany;
- pół łyżki roztartego czosnku,
- żółty ser o wyraźnym smaku potarty;
- ¼ lub więcej filiżanki mleczka skondensowanego light;
- 1/4 łyżeczki octu winnego,
- sól, pieprz,
- olej do smażenia;
- makaron w ilości dobranej do potrzeb – u mnie dla mnie razowe kokardki, dla męża białe (bleee) kolanka.

* proporcje odrobinę zmieniłam dopasowując pod nasz gust


Wykonanie:

1. Nastawić wodę na makaron i zacząć gotować al. dente w czasie, gdy będzie się robił sos.
2. Na minimalnej ilości oleju do smażenia w patelni z grubym dnem podsmażyć salami. Po chwili dodać cebulę, paprykę i czosnek. Gdy papryka trochę zmięknie dodać kapary, które są delikatniejsze i nie potrzebują aż tyle czasu na patelni. Po ok. 1 minucie dodać pomidory i dusić do miękkości pomidorów.
3. Następnie dodać pastę pomidorową, ocet, mleczko i mieszając co jakiś czas dusić jeszcze przez chwilę
4. Na koniec doprawić sos do smaku solą, pieprzem i oregano
5. Makaron podawać posypany startym serem z sosem.



Gdyby nie to, że w kolejce do zrobienia czeka tak welinowych przepisów, a kolejka stale rośnie, to chętnie powtórzyłabym ten makaron. Choć dzisiejszy z pulpetami z ryby i smażony w delikatnym sosie jajeczno - jogurtowym też był pyszny…Ale o tym w kolejnych wpisach.



poniedziałek, 11 października 2010

Cukinia i cięte migdały zawijane w roladki z halibuta

Roladki z białej ryby robiłam już kilkakrotnie, w tej wersji również, choć tym razem przez pośpiech zrobiłam jedną rzecz inaczej. Mianowicie zapomniałam zgrillować uprzednio pociętą na cienkie plastry cukinię. Efekt – w trakcie zawijania roladek nie mogłam pojąć dlaczego tak mi to nie wychodzi, skoro dotąd robiłam piękne roladki, dlaczego cukinia pomimo, że cieniutko pokrojona nie poddaje się zwijaniu, tylko łamie się …. Teraz wszystko jasneJ. Zaskoczył mnie natomiast mąż, który stwierdził, że cukinia w wersji (nie zgrillowanej) bardziej mu smakuje! No więc nie ma niczego złego co by na dobre nie wyszło, poza jednym – efektem wizualnym, który trzeba oceniać łaskawszym okiem.
Pomysł na danie stąd: http://www.kwestiasmaku.com/ryby_i_owoce_morza/sola/roladki_z_soli_z_cukinia/przepis.html



Po drobnych modyfikacjach:

Składniki (2 porcje):

- 2 filety halibuta lub innej białej ryby o neutralnym smaku;
- cukinia, pokrojona wzdłuż na plasterki;- kilka (2- 5) łyżek migdałów w słupkach, które można uprzednio zrumienić na patelni* - sól i pieprz ;
- cytryna;
- ¼-1/2 kieliszka białego wytrawnego wina - opcjonalnieSos: - 2 łyżki masła; - 1 łyżka soku z cytryny; - kilka łyżek jogurtu naturalnego, może być jogurt grecki*
- sól;

*proporcje wg gustu. Ja lubię dużo orzechów, lubię obsypać nimi rybę dookoła na talerzu, dodać je do ryżu, bądź sałatki z którą serwuję danie


Przygotowanie:

1.Cukinię zgrillować na patelni grillowej lub w piekarniku albo zaryzykować że wprawdzie będzie się ją trudno zwijać, jednak zachowa soczystość i pominąć grillowanie.
2.Filety ryby posolić i posypać pieprzem, skropić sokiem z cytryny. Następnie należy je pokroić wzdłuż na pół otrzymując 2 długie paski ryby. Jeśli paski są stanowczo za długie na roladę, można je podzielić na 2 części, wówczas z jednego fileta wyjdzie po 4 roladki.
3. Zwijać roladki poprzez ułożenie na rybie cukinii oraz migdałów. Roladki spiąć wykałaczkami. Ja używam większych patyczków, bo halibut jest grubszy i większy od np. tilapii, czy soli, więc małe wykałaczki nie byłyby wystarczające. Ja kiedy roladki są gotowe i stoją już w naczyniu do zapiekania, dodatkowo dodaję jeszcze do każdej migdały.
4. Roladki włożyć do wysmarowanego olejem do smażenia naczynia żaroodpornego. Można ponadto podlać je ¼ kieliszka białego wina, co niniejszym uczyniłam, bo choć w dalszym ciągu niezwykle łagodne w smaku, to wydają mi się bardziej aromatyczne. Następnie naczynie wstawić do piekarnika i zapiekać przez 20 minut w temperaturze 180-190 stopni.
5. Do przygotowania sosu należy w rondelku rozpuścić masło, odstawić z ognia i wówczas dodać, mieszając dodać sok z cytryny oraz jogurt i sól. Na talerzach rozsmarować kremowy sos, ułożyć roladki.







Danie podałam z dzikim ryżem skropionym olejem z orzechów włoskich, który fantastycznie podkreśla jego smak oraz z delikatną sałatką z kiełków lucerny z dodatkiem pomidorka koktajlowego, zielonej papryki i dymki. Do sałatki oczywiście dodałam siekane migdały.






środa, 6 października 2010

Bardzo kosowa ryba z Kuby

Dałam się skusić i odstąpiłam od zasady nie smażenia! Zrobiłam rybę w delikatnej panierce z kokosa, a do tego wyśmienity sos na bazie mleka kokosowego. Pysznie wyszło! Przepis spodobał mi się od pierwszego przeczytania składników na blogu Ireny i Andrzeja: http://grumko.blox.pl/2010/08/1477-Ryba-a-la-Santa-Barbara.html.
Danie rodowód ma Kubański.



Składniki (po drobnych modyfikacjach dla 2 osób):

- 2 filety białej ryby – u mnie dorsz grenlandzki;
- /2 szklanki wiórków kokosa,
- łyżka mąki pełnoziaristej;
- jajko;
- 1 łyżka posiekanej natki pietruszki;
- olej do smażenia;
- cytryna;
- sól, pieprz,



sos:
- odrobina cukru nierafinowanego;
- ½ drobno poszatkowanej cebuli;
- olej do smażenia
- ok. 100 -120 ml. białego wina;
- 200 ml. mleczka kokosowego light;

Do podania – makaron ze słodkich batatów i gryki.


Wykonanie:

1. Rybę skropić kilkoma kroplami cytryny, oprószyć odrobiną soli i pieprzu.

2. Przygotować panierkę – wymieszać kokos, mąkę i pietruszkę, osobno rozbełtać jajko. Panierować filety rybne w jajku i kokosie.

3. Rybę usmażyć na patelni na niewielkiej ilości tłuszczu.

4. Przygotować sos. W rondlu lub w patelni z pokrywką podsmażyć na niewielkiej ilości oleju cebulę. Następnie dodać wino i mleczko kokosowe. Sos zredukować gotując, tak aby zgęstniał. Następnie doprawić solą, pieprzem i cukrem.


Danie pyszne, zwłaszcza w towarzystwie jednego z moich ulubionych makaronów. Sos wyszedł idealnie gęsty, z lekką nutką słodyczy, która nieodłącznie wiąże mi się ze smakiem mleczka kokosowego i to niezależnie od tego, czy jest doprawiane wyłącznie na słodko, czy też na ostro. Dzięki zastąpieniu masła olejem do smażenia w znikomej ilości, danie nie wyszło tłuste i nawet nie trzeba było odsączać ryby na ręczniku papierowym.







niedziela, 3 października 2010

Warzywa z tofu po Kantońsku AKCJA OSWAJAMY TOFU

A dziś wielokrotnie przeze mnie robione warzywa z tofu z przepisu z książki z serii Z kuchennej półeczki pt „Kuchnia wegeteriańska” J. Stacey.



Niestety tym razem danie wyszło niezbyt fotogeniczne, bo ciut za długo przeleżało na patelni w oczekiwaniu na powrót lubego z pracy.
W warzywach smażonych lub duszonych z tofu nie ma nic nadzwyczajnego i można najróżniejsze warzywa dawać, oczywiście niektóre mieszanki są bardziej udane, inne mniej. Dlatego ostatnio nie eksperymentuję tylko sięgam do gotowych przepisów, żeby mieć pewniaka i coś pysznego na talerzu.

Ten zestaw warzyw jest zupełnie zwyczajny, ale za to dodatek soku z pomarańczy, miodu i podsmażane na samym początku przyprawy czynią danie, jak dla mnie, bardzo smakowite.

Składniki na 2 osoby:

(proporcje niec zminieone w porównaniu do oryginalnego przepisu)


- 40 g. groszku cukrowego - u mnie groszek mrożony;
- por pokrojony w krążki;
- marchewka pokrojona w ćwiartki i dalej w 4 - 5 cm słupki;
- cukinia pokrojona tak jak marchewka;
- mini kolby kukurydzy marynowanej x 6 przekrojone wzdłuż na pół;
- 2 gałązki selera naciowego pokrojonego drobno w krążki;
- 3-4 łyżki soku z pomarańczy;
- łyżeczka miodu;
- przyprawa chińska 5 smaków (zdarza mi się zastępować odrębnie łączonym cynamonem, gożdzikami, anyżem…);
- kostka tofu naturalnego lub wędzonego - pokrojonego w kwadraty;
- olej do smażenia;


Wykonanie:


1. Na patelni z grubym dnem lub w woku (nie posiadam) rozgrzać olej. Wrzucić przyprawy i smażyć przez kilka sekund.
2. Następnie na patelnię włożyć warzywa. Ja daję w pierwszej kolejności twarde warzywa, bo więcej czasu potrzebuje marchewka i seler niż cukinia, zatem cukinię dodaję później, a przed końcem smażenia dodaję kukurydzę i tym razem zielony groszek. Smażyć wszystkie warzywa kilka minut 4-7.
3. Dodać tofu i smażyć jeszcze przez 2 minuty.
4. Dołączyć sok z pomarańczy, miód, ewentualnie doprawić i gotować przez 1 lub kilka minut. Ja kończę gotowanie, gdy marchewka ma pożądaną twardość al dente. Trzeba jednak uważać, aby nie trzymać warzyw zbyt długo na patelni, bo wówczas tofu zrobi się zbyt miękkie, a por i inne warzywa stracą nie tylko na wyglądzie, ale i na smaku.

To danie warzywne najlepiej zaserwować z makaronem ryżowym lub ryżem pełnoziarnistym rzecz jasna.


piątek, 1 października 2010

Mizuna. Sałatka.

Mizuna pochodzi z Chin, jednak ceniona jest i nader często używana w Japonii. Należy do roślin kapustnych. Z wyglądu przypomina nieco rukolę, jednak w smaku jej postrzępione liście mają nieco mniej goryczki tak charakterystycznej dla rukoli. Jej smak jest wyrazisty, aczkolwiek delikatniejszy niż w przypadku mibuny, którą wykorzystałam tu:http://kuchniaobledniezdrowa.blogspot.com/2010/06/halibut-duszony-na-mibumie-z-szafranem.html. Znajduje bardzo szerokie zastosowanie w kuchni, bo może być używana w zupach, gotowana na parze, podsmażana na mocno rozgrzanym oleju sama lub z innymi warzywami, z mięsem, rybą, a także może być spożywana na surowo jako składnik np. sałatki.
Ja upolowałam mizunę w Auchan w Karakowie i po raz kolejny westchnęłam tylko na myśl, że nie mogę się delektować mizuną, mibuną, pak choi, czy choćby różnorakimi grzybami, ciut bardziej egzotycznymi niż boczniaki i znajdujące się już w śląskich marketach shitake, bo ich zwyczajnie w okolicach moich zakupowych łowów dostać nie sposób.


Składniki na 2 osoby:

- umyte liście mizuny;
- 2 plasterki cebuli czerwonej posiekane;
- papryka słodka – u mnie o podłużnym kształcie, żółto – zielonkawa, pokrojona w paseczki;
- 2 łyżki orzeszków pinii;
- małe awokado pokrojone w dużą kostkę;
- duży pomidor pokrojony w kostkę;

dressing*:

- oliwa z oliwek**
- ocet balsamiczny;
- łyżeczka miodu;
- ½ łyżeczki musztardy Dijon;
- sól, pieprz


Wykonanie:

1. Wymieszać składniki sałatki. Najlepiej poukładać warzywa warstwowo na talerzach, na wierzchu kładąc awokado i posypując orzeszkami, wówczas zostaną zachowane dodatkowo walory wizualne w większym zakresie niż, gdy się miesza w misce. U mnie z uwagi na to, że był to tylko dodatek do sporego dania głównego, warzywa wymieszałam w misce sałatkowej.

2. Składniki dressingu wymieszać rózgą i polać sałatkę tuż po podaniu.

Na zdrowie!
Related Posts with Thumbnails