Oczywiście zmieniłam nieco proporcje, dopasowując do mojego gustu.
Ale w tych zmianach nie byłam osamotniona, bo jak się okazało przepis przeszedł długą drogę na blogach, a każda przyrządzająca go osoba albo coś odejmowała albo dodawała. Pojawił się pierwotnie u Thiessy jako sos do smażonego kabaczka, potem u Anoushki, dalej u Polki.
A sama pasta – cóż, w moim wydaniu – jest dla miłośników ziół, bo jest ich ogromna ilość, a co za tym idzie i smak jest nie tylko intensywnie ziołowy, ale wręcz konsystencja gęstsza niż przy zwykłym pesto. Oczywiście wystarczy ciut zmienić proporcje i można uzyskać inny smak, inne zastosowanie. Ja pastę dostosowałam do moich potrzeb. Jem ją samą widelcem w ogromnych ilościach, ewentualnie zagryzam chlebem pełnoziarnistym, ale zastosowań może być wiele – jako dodatek do kanapek, sos do makaronu, innych warzyw….
Składniki:
-1 puszka tuńczyka w oliwie – u mnie z reguły As do Mar (z bezpiecznych połowów w czystych wodach Azorów)
- jedna lub więcej łyżek jogurtu naturalnego – u mnie firmy Total lub activia;
- ½ awokado;
- 1 duży pęczek bazylii (listki + łodyżki)
- 1 duży pęczek zielonej pietruszki (listki + łodyżki)
- 1 duży pęczek koperku (listki + łodyżki)
- 2-4 łyżki kaparów;
- kilka kropli soku z cytryny;
- 3 duże ząbki czosnku;
- świeżo mielony pieprz;
Wykonanie:
Składniki zmiksować, dodając je partiami, jeśli nie mieszczą się za jednym razem.
Smacznego!
