O mnie

Katowice, Śląskie, Poland

środa, 15 sierpnia 2012

Radosna zupa z pieczonego bakłażana z uroczymi trójkolorowymi farfalle







Doskonała zupa z pieczonych warzyw, a w zasadzie z pieczonego bakłażana. Czekałam z tym przepisem wiele miesięcy do bakłażanowego sezonu będąc bardzo ciekawa czy bakłażan może mnie jeszcze zaskoczyć, czy też znam już jego wszystkie wcielenia. Dodam tylko – to wcielenie jest bardzo atrakcyjne.

Inspiracją był przepis Yeleny. Polecam.



Składniki dla 2-3 osób:


- 2 ząbki czosnku;- bakłażan - przekrojony na 4 części; 
- marchewka - przekrojona wzdłuż; 
- pietruszka – przekrojona wzdłuż;
- cebula – pokrojona w ćwiartki; 
- ok. 400 ml bulionu; 
- 3 łyżki świeżych liści tymianku;
- kolendra – mielona – odrobina – ok. ¼ łyżeczki;
- jogurt /mleko do smaku;
- olej do smażenia;
- sól, pieprz;



- dodatek : makaron*/ryż/kuskus/quinoa/dziki ryż


* Po raz pierwszy uległam pokusie niepełnoziarnistego makaronu, ale urok kolorowych, ręcznie robionych kokardek był nie do odparcia. W końcu je się też oczami! A dzięki tym radosnym kokardkom Niejadka zjadła całkiem sporo jak na niejadka. Jadka pomimo braku prawie całego uzębienia, też ochoczo pochłonęła jedną kokardkę, potwierdzając zasadę - chcieć, to móc!





Wykonanie:

1. W naczyniu żaroodpornym lub na papierze do pieczenia, bądź na foli aluminiowej umieścić spryskane olejem do smażenia pokrojone warzywa: bakłażana, marchewkę, pietruszkę, cebulę i czosnek. Warzywa należy piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni ok. 35-40 minut, aż będą miękkie, jednak nie powinny zanadto zbrązowieć. 
2. Po upieczeniu, miąższ bakłażana należy wyjąć łyżeczką i razem z pozostałymi warzywami umieścić w garnku, zalać bulionem i gotować jeszcze przez kilka - kilkanaście minut razem z kolendrą i tymiankiem. 
3. Zupę zblendować, doprawić. 
4. Do zmiksowanej zupy dodać jogurt /mleko do smaku i podgrzać.
5. Serwować z dodatkowymi listkami tymianku.





środa, 8 sierpnia 2012

Tadżin (tagine) po polsku









Tagine po polsku, czyli w oryginalnym naczyniu do tadżinu, coś ala polskie pieczonki (sic!). Nie mogłam się oprzeć. Sezon na młode kartofle, młodą kapustę…, a ja tu właśnie przytachałam z Maroka tadżin. I tak bardzo chciałam zrobić w nim pierwszą potrawę – już, natychmiast!
Wyszło pysznie, czy lepiej niż zapiekane w piekarniku – nie wiem, wydawało mi się, a może nam wydawało się, że tak. Nie wykluczam jednak, że opanowała nas magia tego naczynia. Bez wątpienia jednak na skutek de facto duszenia warzyw, smak jest nieco inny, niż w przypadku pieczonek ciasno upchniętych w garnku włożonym następnie do ogniska. Inny, nie znaczy gorszy!
 
 






Moje spostrzeżenia:
 

W naczyniach zwanych tadżin robi sie potrawy określane słowem tadżin, a zatem potrawy z warzywami (kartofle, cebula, fasolka szparagowa, marchewka, cukinia, oliwki…) strączkowymi, a konkretnie z grochem włoskim, czyli z ciecierzycą, z rybami oraz mięsem – głownie baranina, ale też wieprzowiną. Takie dania, z takimi składnikami widziałam serwowane w Maroku w wszędzie obecnych tadżinach. W małych tadżinach, wręcz na jedną porcję, jak i w wielkich wieloosobowych gotowali „kucharze” na ulicy, na targu, w takich samych naczyniach gotowano w malutkich restauracyjnakch nad brzegiem morza, również w miescicnach zupełnie nieturystycznych oraz w restauracjach hotelowych na wysokim poziomie. Tadżin jest wszędzie w markoku – jedliśmy tadżin w Marakeszu, na dziki kich plażach nad wybrzeżem Atlantyku, w miasteczkach i mini miasteczkach, które określiłabym jako wioski w głębi kraju oraz w naszym hotelu.

Co się zaś tyczy samego naczynia, to są dwa rodzaje, to bardziej tradycyjne, które stoi na palenisku z tego samego materiału a ogrzewa je węgiel drzewny, które nie nadaje się do gotowania w domu oraz to udomowione – wykonane z innego materiału, droższe, cięższe, które nadaje się do piekarnika i na kuchenkę. Taki właśnie nabyłam ze względów czysto praktycznych, choć tak naprawdę miałam ochotę na tadżin bliższy tradycji. Pozostaje mi wiara w słowa podpytanego Marokańczyka, którego rodzina ma kilka tadżinów i codziennie je tadżinwłaśnie, że nie ma różnicy w smaku.

Więcej o tym naczyniu i potrawach pisałam tu.


Składniki:

- kilka młodych kartofli – obranych i przekrojonych;
- kilka liści młodej kapusty włoskiej;
- kawałek marchewki – pokrojonej w cząstki;
- kawałek żółtej cukinii – pokrojonej w pół - plastry;
- kawałek selera - pokrojonego w pół lub ćwierć –plastry;
- cebula – pokrojona w kawałki;
- kawałek boczku pokrojonego w kostkę;
- olej do smażenia;
- sól;
- pieprz;
- odrobina wody;


Wykonanie:

1. Warzywa poukładać na dnie naczynia, w pierwszej kolejności liście kapusty, dalej pozostałe warzywa i boczek, oprószyć solą (mało, bo boczek jest słony) i pieprzem. Tak zaaranżowaną całość spryskać olejem do smażenia i przykryć pozostałą kapustą. Podlać nieco wodą – do kilku łyżek.
2. Tagine zamknięty szczelnie pokrywką wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na co najmniej 1 h 20 min, ale zdecydowanie lepiej na 1h 40 min. Warzywa w dalszym ciągu zachowują odpowiednią twardość, a smaki dobrze się przejdą.



  



Danie jadła cała rodzina – w tym Niejadka 4 lata i 9 mies., bez boczku ma się rozumieć, Jadka rok i 2 mies. bez boczku także, no i my – z boczkiem! 


Related Posts with Thumbnails