O mnie

Katowice, Śląskie, Poland

środa, 29 września 2010

Zapiekane śledzie z kartoflami i jajami KUCHNIA STAROPOLSKA

Oto nietuzinkowy przepis na rybę. Nietuzinkowy, bo łączy w sobie prostotę kilku podstawowych i zupełnie zwyczajnych składników, a do tego rybę, która, chyba rzadko jest podawana w wersji na gorąco. Śledź, który tu występuje w roli głównej, dotąd gościł na naszym stole jedynie na surowo jako śledzie w śmietanie, czy w oleju. Jedynie za granicą jadłam gotowanego czy grillowanego śledzia, ale nie wiedzieć czemu nie przeszło mi nawet przez myśl, aby go zaserwować w tej formie w domu.
Zapiekanka okazała się rewelacyjna w smaku i dość charakterystyczna. Bardzo przypadła nam do gustu i weszła na stałe do repertuaru dań rybnych.
Z pewnymi modyfikacjami przepis pochodzi od Kostni prowadzącej bloga Apparecchiamo http://apparecchiamo.blogspot.com/, która opublikowała go w ramach festiwalu kuchni staropolskiej. Źródłem przepisu jest książka „Polskie posty. Zupy, pierogi, ryby, grzyby, jarzyny” autorstwa Barbary Adamczewskiej.



Rybę podałam z kolorową salatką z mizuny, którą udało mi się przypadkowo zdobyć w trakcie pobytu w Karakowie. Ale o mizunie w kolejny post.

Składniki (dla 2 osób):
· 400 kg ziemniaków ( zamiast 1 kg) *
· 2 – 3 jajka
· 2 duże filety śledziowe
· sporo posiekanego koperku
· 1 łyżka posiekanej pietruszki
· ok. 100 g. sera ricotta (zamiast stopionego masła)*
· 2 łyżki jogurtu naturalnego ( zamiast szklanki śmietany 18%)*
· sól i pieprz;
- odrobina żółtego potartego sera*


* w ten sposób zaznaczyłam zmiany w odniesieniu do oryginalnego przepisu, ja po prostu moje danie odchudziłam, zgodnie z ogólnym trendem mojej kuchni .


Wykonanie:

1. Rybę umyć, skropić kilkoma kroplami cytryny, oprószyć odrobiną soli i pieprzu.
2. Kartofle ugotować na parze, a następnie pokroić w plastry. W misce wymieszać kartofle z pietruszką i koperkiem.
3. Jajka ugotować na twardo przez 8 minut, obrać i pokroić w plastry.
4. W naczyniu żaroodpornym ułożyć warstwę kartofli, na to filety śledziowe, zaś na śledziach pokrojone w plasterki jajka.
5. Wymieszać ricottę z jogurtem, solą i pieprzem oraz odrobiną ziół (u mnie już tylko koperek, który bardzo lubię), a następnie rozsmarować ją na rybie. Masa wychodzi gęsta.
6. Rybę można posypać dodatkowymi ziołami lub żółtym serem. Następnie wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 - 180 stopni i zapiekać przez 25- 30 minut. Ja zapiekałam 20 minut pod przykryciem, a kolejnych kilka bez.

W oryginalnym przepisie śledzie są pokrojone i wymieszane z kartoflami, ponadto układa się kilka warstw kartoflano – śledziowych, na tym jajka, które zalewa się śmietaną i kropi stopionym masłem.
Moja wersja bardzo nam podeszła, bo danie miało 3 wyraźne warstwy – kartofle – śledzie – jajka, które lekko się z sobą mieszały, zachowując jednak swoją odrębność i swój smak. Wizualnie potrawa też była kusząca i ten cały śledź, którego można było kroić….



Obawiałam się, że bez tłuszczu zapiekanka może wyjść zsuszona, jednak okazało się, że była soczysta i smakowita. A mieszanka ricotty z jogurtem i przyprawami okazała się dobrym posunięciem. I tak jak napisałam na początku, nie spodziewałam się, że łącząc ze sobą tak podstawowe składniki, żeby nie napisać pospolite, można uzyskać taki intensywny, charakterystyczny smak i że w całości składniki się tak dobrze komponują.

poniedziałek, 27 września 2010

Pełnoziarnista (gryczano – pszenna) tarta rozmarynowa z pastą z ciecierzycy i soczewicą



Szukając dań bazujących na ciecierzycy odnalazłam „Tydzień z ciecierzycą”, a tam kilka interesujących przepisów. Dziś jeden z nich, autorstwa Kostni prowadzącej bloga Apparecchiamo.

Danie wykonuje się 3 etapowo. Najpierw klasyczne ciasto ntę, tyle tylko, że tym razem zmienił się skład mąki, bo połączyłam gryczaną i pszenną pełnoziarnistą czyli typ 2000. Następnie pasta z ciecierzycy, której zrobiłam więcej i wykorzystałam w następne dni do kanapek. Jest bardzo dobra, a dzięki serowi ricotta delikatna w smaku, ciut bardziej kremowa. Zgodnie z sugestią mojego męża najlepiej komponuje się z pomidorem, który łamał nieco jej drapiący w gardło smak. Trzeci etap, to przygotowanie i wymieszanie składników na tratę.



Składniki (dla 2 osób):

PASTA:

· niecała szklanka ciecierzycy suchej, moczonej przez noc i ugotowanej przez 45 minut;
·150 g. sera ricotta
· 3 łyżki jogurtu naturalnego
· 2 ząbki czosnku
· kilka gałązek świeżego rozmarynu
· odrobina świeżej pietruszki
· sól i pieprz
· 1 łyżka lub więcej oliwy


TARTA:

· pełnoziarniste ciasto na spód
· 2/3 szklanki soczewicy ugotowanej wg przepisu – ja dodaję liść laurowy do gotowania;
· cebula poszatkowana;
· pasta z ciecierzycy;
· rozmaryn - dużo
· sok z połowy cytryny
- olej do smażenia
· sól i pieprz

* wszystkie proporcje odpowiednio pomniejszyłam, bo używałam formy o średnicy 18 cm, niektórych składników dodałam więcej np. czosnku, gałązek rozmarynu


Wykonanie:

PASTA:


zmiksować w blednderze wszystkie składniki na pastę, dosmakować wg własnego gustu;


TARTA:

1. Przygotowane wcześniej ciasto wyłożyć w natłuszczonej formie.
2. Posiekaną cebulę podsmażyć na oleju do smażenia.
3. Wymieszać w misce składniki na farsz tj.: pastę z ciecierzycy, ugotowaną soczewicę i cebulę. Doprawić solą, pieprzem, sokiem z cytryny i dodatkowym rozmarynem.
4. Masę rozprowadzić na cieście, a następnie wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i zapiekać ok. 25-30 minut.


Podsumowując, muszę stwierdzić, że smak tarty jest bardzo oryginalny. Natomiast znane mi już z opisów połączenie ciecierzycy z rozmarynem nie było przereklamowane! Rozmaryn doskonale łączy się z grochem włoskim i dopełnia jego smaku lub raczej wyciąga smak cieciorki.




czwartek, 23 września 2010

Waniliowa ryba w brzoskwiniach


Dostaliśmy siatkę brzoskwiń prosto z ogrodu. Pyszne, nasze polskie, bez natryskiwania, bez ulepszania natury.
No i trzeba było przetworzyć brzoskwinie. Zrobiłam po raz pierwszy ryż cynamonowy gotowany w mleku z karmelizowanymi brzoskwiniami do lunch - boxa dla męża. Niejadek, który na ryż nie patrzy już od roku, nagle się zainteresowała i zjadła pół porcji przygotowanej dla taty. Dodam, że brzoskwini, pomimo że słodkie, bo karmelizowane z cukrem, tknąć nie chciała. Cóż, tacie dołożyłam kanapkę.
Ale o ryżu będzie kiedy indziej. Dziś o rybie. Bo dla nas na obiado – kolację była ryba! Miłośnicy słodkich lub waniliowych nut w daniach wytrawnych będą usatysfakcjonowani.

Pomysł na danie zaczerpnęłam z książki „5 of the best delicious” autorstwa V. Little, gdzie w roli głównej występował kurczak, a potrawę się robiło w piekarniku i częściowo na patelni. Jako że u nas w domu drobiu się nie jada, to kurczaka zastąpiłam rybą.
Co ciekawe to jeden z najszybszych przepisów na rybę jaki znam.


Do ryby podałam cukinie żółtą i zieloną pokrojoną w cienkie poprzeczne plastry i gotowaną na parze przez 4 minuty.


Składniki (dla 4 osób):

- 2 filety białej ryby – u mnie halibut;
- kilka brzoskwiń obranych ze skórki i przekrojonych na połowy;
- laska wanilii z wyłuskanymi ziarenkami;
- cytryna;
- odrobina cukru nierafinowanego;
- 50 ml. białego wina;
- 170 ml. bulionu;
- sól, pieprz,


Wykonanie:

1. Rybę skropić kilkoma kroplami cytryny, oprószyć odrobiną soli i pieprzu.

2. W dużej patelni z pokrywką wymieszać wino z bulionem, cukrem i laską wanilii wraz z wyłuskanymi ziarenkami. Wymieszać.

3. Do sosu włożyć filety ryby, a wokoło rozłożyć brzoskwinie. Zakryć garnek pokrywką i dusić przez 10-12 minut.


Gotowe!!!












wtorek, 21 września 2010

Zupa krem z pieczonej cukinii i zielonego groszku








Korzystając z sezonu na cukinie i w związku z tym, że w tym roku nie tak często gości w mojej kuchni spróbowałam jej w nowym wcieleniu – w zupie. Dotychczas nie robiłam zupy krem z cukinii, choć wiem, że jest to dość popularna zupa. Ten przepis to jednak nie jest zwyczajna zupa krem z cukinii. Nie dość, że jest nadzwyczaj kremowej konsystencji, to cukinia jest do zupy grillowania, co dodaje charakterystycznego posmaku, a dodatkowo cukinia połączona została z zielonym groszkiem. Przepis pochodzi z książki „Low fat dishes” Cary Hobday.
 




Składniki na 2 osoby:

  • 100 g. mrożonego groszku;

  • 2 średniej wielkości cukinie;

  • 300 ml bulionu;

  • ½ cebuli poszatkowanej;

  • ½ marchewki pokrojonej w części;

  • sól, pieprz;

  • olej do smażnia;

  • łyżka jogurtu;

  • liście mięty i bazylii;

Wykonanie:


  1. Cukinie pokroić w podłużne plastry, a następnie zgrilować w piekarniku. Ja zrobiłam to na patelni gilowej. Ostudzić.

  2. W garnku podsmażyć poszatkowaną cebulę z pokrojoną marchewką ok. 5 minut. Następnie zalać je bulionem. Po ok. 10 minutach dodałam zielony groszek i cukinie. Gotowałam jeszcze chwilę do osiągnięcia pożądanej miękkości marchewki.

  3. Zupę zmiksować, a następnie doprawić. Dodać łyżkę jogurtu. Ustroić ziołami.


Zupa o ciekawym smaku i jak każda zupa krem o średnio interesującym wyglądzie. W tym przepisie frapująca jest gęstość zupy. Jest ona mianowicie nadzwyczaj gęsta i kremowa. Następnym razem dodam więcej bulionu, aby uzyskać wszak kremową zupę, jednak nie tak gęstą.

Do tego rodzaju zupy świetnie sprawdzają się grzaneczki.



poniedziałek, 20 września 2010

Hunkar Begendi – smakołyk sułtana

W związku z weekendem i gośćmi wypróbowałam kolejny przepis na danie mięsne z „Egyptian cooking” wydawnictwa BONECHI.
No i po raz kolejny bingo! Jednak sama duszona polędwica to tym razem nie wszystko. Zasadniczym elementem potrawy jest kremowa pasta z bakłażana. Pyszna, fantastyczna i do wykorzystania w jako dodatek w innych daniach.



Składniki (dla 4 osób):

- ok. 800 g. polędwicy wołowej, pokrojonej w większe kwadraty;(w oryginalnym przepisie miała to być jagnięcina lub baranina.)
- ok. 200 g. quinoa ugotowana wg przepisu;
- 2 pomidory obrane ze skórki i pokrojone w kostkę;
- cebula czerwona pokrojona w półplasterki;
- 2- 3 bakłażany;
- szklanka mleka;
- 50 g. tartego twardego żółtego sera;
- liście laurowe;
- sól, pieprz;
- odrobina oleju do smażenia (wg przepisu 80 g. masła)
- 60 g. mąki – nie dawałam


Wykonanie:

1. Na oleju należy podsmażyć cebulę, dodać mięso, a po wymieszaniu dodać pomidory. Doprawić odrobiną soli i pieprzu, dodać liście laurowe. A następnie dusić przez godzinę.

2. W piekarniku nagrzanym do 200 stopni upiec bakłażany, co zgodnie z przepisem ma zająć 20 minut. Mi zajęło ponad 50 minut i wcale nie były na tyle miękkie, żeby dało się je bez problemu rozgnieść widelcem. Następnym razem potrzymam je chwilę dłużej. Po upieczeniu bakłażany najlepiej obrać ze skórki i rozgnieść widelcem lub zmiksować w blenderze.

3. Na małym ogniu podgrzać tłuszcz i mleko wymieszane z mąką, a gdy się zacznie gotować, dodać bakłażana. Gotować następnie ok. 10 minut do zgęstnienia. U mnie pasta – sos był dość gęsty, więc nawet dałam więcej mleka. Na koniec dodać potarty ser.

4. W międzyczasie ugotować quinoa.


Danie podałam z sałatką z groszku i ogórka opisaną w poprzednim poście.

czas robienia dania to 1 h 20’,
kcal – 576 na porcję (mniej, bo mniej tłuszczu i chuda polędwica wołowa)
białko – 52 g.
tłuszcz – 27 g. ( u mnie mniej, bo bez masła i chude mięso)

Wartości odżywcze nie obejmują quinoa.

czwartek, 16 września 2010

Groszek & Ogórek z imbirem

Przepis pochodzi z nr 36 Biblioteki Poradnika Domowego. Sałatka nie tylko prezentuje się atrakcyjnie, ale też zaskakuje smakiem - in plus ma się rozumieć. Dzięki temu połączeniu można przełamać stereotyp jadania groszku z marchewką pokrojoną w kostkę i o słodkim smaku. Okazuje się, że groszek można łączyć z innymi warzywami, a finalny smak może się zupełnie różnić od słodkiego, a mimo to być wyśmienity!
I tak oto odkrywam 3 już wcielenie groszku, bo drugie, to był gorszek z miętą – tu - http://kuchniaobledniezdrowa.blogspot.com/2010/06/zielony-groszek-z-mieta.html.


Składniki na 4 osoby:

- 250 g. groszku*;
- ogórek pokrojonego w wstążki;
- marynowany imbir;
- 4 łyżki posiekanego koperku;
- 4 łyżki zalewy z imbiru;
- ewentualnie sól, pieprz

- oliwa z oliwek do serwowania**


* autor sugerował 1 kg groszku w strączkach, w mojej ocenie to stanowczo za dużo.

** to mój dodatek


Wykonanie:

1. Przygotować groszek – jeśli suszony, to namoczyć przez noc i ugotować, jeśli mrożony, to ugotować.
2. Pokrojonego ogórka (można obieraczką do warzyw), zalać marynatą imbirową i odstawić na 2 godziny do lodówki (u mnie to trwało krócej).
3. Następnie wymieszać groszek, ogórka, marynowany imbir i koperek.
4. Można doprawić solą i pierzem, czego świadomie zaniechałam, natomiast nie żałowałam oliwy z oliwek.

Smacznego!





środa, 15 września 2010

Zdrowy deser, czy to możliwe? Tak - bakaliowa pasta z ciecierzycy!

Nie mylić z deserem niskokalorycznym! Chodzi mi o zdrowy deser bez tłuszczów trans, cukru, a nawet mąki, a jednak pyszny i o wysokiej wartości odżywczej.

Skoro już wprowadziłam do naszej kuchni ciecierzycę, to próbuję jej we wszystkich postaciach. Była w zupie, była z warzywami. Sądziłam, że teraz czas na hummus, ale… szukając pomysłu na niedzielny deser znalazłam w internecie w kilku miejscach m.in. na puszce.pl lub stronach o żywieniu dzieci, przepis na pastę bakaliową, którą polecano jako zdrową przekąskę.
Bazą wszędzie była ciecierzyca, a do tego orzechy – jakie się lubi, choć dominowały włoskie, pestki słonecznika, suszone owoce, głównie rodzynki, śliwki, daktyle,, a do tego soczysty owoc np. jabłko, gruszka, arbuz….

No i popełniłam ten deser. Zdecydowałam się na takie dobranie proporcji, aby deser nie był zbyt słodki, raczej luźniejszej konsystencji, bo zmierzałam go podać w większej ilości w pucharkach. Dodatkowo podałam pokrojone w ćwiartki gruszki oraz bagietkę i herbatniki digistive. I każdy z tych dodatków znalazł swojego amatora.



Składniki na 4 osoby:

2 – 2,5 szklanki ciecierzycy (ilość po ugotowaniu) – namoczonej przez noc i ugotowanej;
garść orzechów włoskich;
garść orzechów laskowych;
garstka rodzynek;
garść suszonych śliwek;
kilka suszonych daktyli;
jabłko;
gruszka;
woda

Wykonanie:

Wszystkie składniki zmielić w blenderze. Dawkowanie składników dobrać do własnego gustu, smaku, potrzeb. Wodę dodawać do uzyskania odpowiedniej konsystencji.


Wyszło dokładnie tak jak zamierzałam. Następnym razem poeksperymentuję z innymi proporcjami i może innymi owocami – kusi mnie arbuz. Spróbuję też zrobić pastę gęstszą i słodszą, tak by stanowiła smarowidło do chleba, grzanek…



Zupa krem z fasoli i natki pietruszki & czarny ryż

Z uwagi na nasze nagłe rozmiłowanie się w zupach, zwłaszcza zupach – krem, testuję kolejno przepisy na tego rodzaju zupy. W zeszłym tygodniu był selerowy krem z Werony, następnie zupa kartoflana z gremolatą z cukinii, a tym razem strączkowe z pietruszką – miks, który wydawał mi się, zwłaszcza przez tę pietruszkę - dziwny, jednak z miłości do fasoli, postanowiłam spróbować. No i warto było! Przepis pochodzi z książki „Low fat dishes” Cary Hobday.
Ja od siebie dodałam ryż, bo zupa stanowiła naszą obiado - kolację, w związku z tym chciałam, żeby zawierała komplet wartości odżywczych. Jak zaś wiadomo jak strączkowe, to koniecznie ziarno trzeba dodać i już dobrze zbilansowany, pełnowartościowy posiłek gotowy.



Składniki na 2 osoby:

- 200 g. fasoli, w tym po 100 g. flageolet i 100 g. cannellini (jasnozielonej i białej średniej) – ja dałam białą i czerwoną kidney – namoczone przez noc i ugotowane;
- 750 ml bulionu;
- ½ cebuli poszatkowanej;*
- ząbki czosnku poszatkowane;* - 15 g. posztakowanej drobno natki pietruszki+ kilka listków do ustrojenia;*
- 2 łyżki soku z cytryny – pominęłam;
- otarta skórka z cytryny – pominęłam;
- sól, pieprz
- olej do smażenia;

- 60 g. czarnego ryżu – ugotowany zgodnie z przepisem;


* autor przepisu proponował zmielenie cebuli, czosnku i pietruszki w blenderze


Wykonanie:

1. Mieszankę poszatkowanej (zmielonej) pietruszki, cebuli i czosnku podsmażyć na oleju, a następnie dodać ugotowaną fasolę.
2. Warzywa zalać bulionem, doprawić solą, pieprzem i podgotować przez chwilę.
3. Zupę zmiksować lub rozetrzeć widelcem do uzyskania kremowej konsystencji.
4. Następnie można dodać sok z cytryny, a skórką cytrynową przystroić zupę po nalaniu do miseczek. Ja to pomięłam, bo nie przepadam za kwaśnym lub kwaskowym posmakiem.
5. Po nałożeniu zupy do miseczek, na wierzch ułożyć ugotowany ryż.

Smacznego!




niedziela, 12 września 2010

Crepe z warzywami – vel naleśniki gryczane zapiekane w mleczno musztardowym sosie

Kto nie zna naleśników z warzywami, choćby ze szpinakiem lub wariacje ze szpinakiem i serem białym, czy pleśniowym, z pieczarkami, z mięsem….? Przepis na te naleśniki pochodzi z „Kuchni Wegeteriańskiej” wydawnictwa Z Kuchennej Półeczki autorstwa Jenny Stacey, do której często sięgam i bardzo cenię.
Przepis tym różni się od innych, że propozycja farszu tworzy wyśmienitą kompozycję smakową, a sos pod którym są zapiekane są naleśniki ma oryginalny smak i dopełnia całości.
Dodając do tego naleśniki z mąki gryczanej, to już poezja.
Sam smak naleśników miło mnie zaskoczył, pomimo, że spodziewałam się, że będą mi odpowiadać, to nie sądziłam, że aż tak!
Najlepszym dowodem na to, że naleśniki z mąki gryczanej są pyszne, to to, że Niejadka zjadła jednego z miodem i chciała jeszcze!!!, czego musiałam jej odmówić, bo zostały mi tylko 4, a tyle co najmniej potrzebowałam na nasz obiad. A fakt, że Niejadka zjadła wart był odnotowania, bo dotąd na naleśniki nawet nie patrzyła (jak i na większość potraw, którymi dzieci się zajadają lub, które po prostu jadają).


Składniki dla 2 osób:

Naleśniki:

- mąka– łącznie ½ szklanki, w tym ¾ mąki gryczanej i ¼ pszennej pelnoziarnistej;
- małe jajko;
- niecała szklanka mleka, może być sojowe;
- szczypta soli;
- łyżeczka oleju do smażenia;

Farsz:

- ½ pora drobno pokrojonego;
- bulion;
- 40 g. groszku cukrowego (dałam zwykły);
- 50 g. pieczarek pokrojonych drobno;
- ½ czerwonej papryki pokrojonej w kostkę;
- 20 g. orzechów nerkowca pokrojonych;
- ¼ łyżeczki chilli w proszku;
- ¼ łyżeczki mielonego kminku;

Sos:

- olej do smażenia;
- łyżka mąki pszennej pełnoziarnistej;
- 80 ml. bulionu;
- 80 ml mleka;
- 40 g. startego sera cheddar;
- ½ łyżeczki musztardy Dijon;
- łyżka posiekanej kolendry (dałam w mieloną)

Wykonanie:

1. Na patelni usmażyć cienkie naleśniki na niewielkiej ilości oleju do smażenia. Z podanej ilości składników wyszło 5. Następnym razem zrobię z większej ilości, bo były pyszne!

2. Do przygotowania farszu należy rozgrzać patelnię z grubym dnem i na niewielkiej ilości oleju do smażenia podsmażyć przez 2-3 minuty pory, a następnie dodać resztę składników – pieczarki, paprykę, przyprawy i obsmażać jeszcze kilka minut. Ja dałam groszek na samym końcu, podobnie orzechy, żeby zachowały chrupkość.

3. Aby przygotować sos, w rondelku należy podgrzać olej, a następnie dodać do niego bulin, mleko i mąkę, gotować do zgęstnienia. Wówczas dodać ½ łyżeczki musztardy Dijon, połowę porcji startego sera, kolendrę i gotować jeszcze minutę.


4. Do każdego naleśnika wzdłuż jego środka nakładać gotowy farsz i zawijać. Naleśniki następnie ułożyć w naczyniu żaroodpornym skropionym olejem do smażenia, polać sosem, a od góry posypać pozostałym startym serem. Następnie zapiekać w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 5-10 minut, aż ser się roztopi i lekko zarumieni.



piątek, 10 września 2010

Sałatka z ziarna orkiszu, soczewicy, warzyw & wędzona makrela

Przepis na to danie, które można nazwać szeroko pojętą sałatką pochodzi z ksiązki „Low fat dishes” Cary Hobday. Danie o wysokiej wartości odżywczej, bogate w białko (pełen zestaw aminokwasów egzogennych) nawet gdyby pominąć makrelę, zatem może stanowić genialny posiłek wegeteriański.

















Składniki na 2 osoby:

- 120-150 g. ziarna orkiszu moczonego przez noc i ugotowanego (wg. oryginalnego przepisu 200 g.)***;
- 100 g. zielonej soczewicy ugotowanej z odrobiną soli, ja dodałam do gotowania liść laurowy;
- 35 g. zielonego groszku moczonego przez noc i ugotowanego lub zielonej fasolki ;
- ½ cebuli czerwonej posiekanej;
- ½ ogórka pokrojonego w kostkę;
- 80 g. listków baby szpinaku (dałam sałatę lodową, bo szpinaku brakło);
- 180 g. obranej i rozdrobnionej na części makreli wędzonej;

dressing*:

- oliwa z oliwek**
- 2 łyżki soku z cytryny
- otarta skórka z cytryny – pominęłam
- sól, pieprz

ponadto

· 1-2 łyżki koperku;
· 2 łyżki maku.


* ten dressing autor przepisu proponował do wariantu z wędzonym pstrągiem, a do makreli proponował dressing z jogurtu i chrzanu, z pominięciem maku, jednak ten wydał mi się bardziej odpowiedni.
** proponowana przez autora łyżka oliwy to stanowczo za mało, dałam co najmniej 4;
*** wg przepisu ziarno pszenicy, które zastąpiłam ziarnem zielonego orkiszu.







Wykonanie:

1. Ugotowane i wystudzone ziarno orkiszu wymieszać z łyżką oliwy z oliwek.
2. W misce sałatkowej wymieszać ziarno orkiszu z ogórkiem, wystudzoną soczewicą, cebulą, groszkiem i szpinakiem (sałatą lodową). Na koniec dodałam makrelę i wymieszałam sałatkę.
3. Przygotować dressing z podanych składników. Ja dodałam sporo oliwy z oliwek, czego nie było w przepisie. Sałatkę doprawić solą i pieprzem.
4. Na koniec posypać sałatkę koperkiem i makiem. Wymieszać.


Danie wyszło rewelacyjne. Nadaje się na kolację, a także na lunch, co wypróbowaliśmy, zabierając ze sobą resztę sałatki następnego dnia do naszych lunchboxów.




Zabawa w 10

Dziękuję za zaproszenie do zabawy i wyróżnienie przez thiessę, która prowadzi bloga Podróze Kulinarne.

Zastanawiając się nad tym co lubię, uświadomiłam sobie, że jeszcze rok temu lub wcześniej wpisałabym w kilku punktach inne rzeczy, a pewne dziś uwielbiane nie przyszłyby mi do głowy. No tak, człowiek ciągle się zmienia, do pewnych rzeczy dojrzewa, inne tracą na znaczeniu.

A lubię (kolejność dowolna):

1. smak kawy – nieodmiennie od lat, z tym, że lubię coraz mocniejszą…;

2. podróże, zwiedzanie zwłaszcza to, które organizujemy sobie sami z mężem według naszych upodobań, potrzeb i chęci, no i oczywiście relaks w hotelach, w których stacjonujemy;

3. moją pracę zawodową, dreszcz emocji, gdy znajduję argumenty rozkładające drugą stronę, wysiłek i stres związany z terminami i ten luz i satysfakcję, gdy się zdążyło przed 24.00 (o tej porze poczta kończy nabijać bieżącą datę);

4. uwielbiam sport, zwłaszcza mocny trening na siłowni (na masę) oraz niektóre formy fitnesu;

5. osobno muszę napisać, że jestem maniaczką wody i od zawsze uwielbiam pływać, a od kilku lat uzależniłam się od aquaaerobiku;

6. uwielbiam jeść, jem ciągle, co najmniej 5 posiłków dziennie (co przy okazji jest zgodne z moim systemem treningowym);

7. od 3 lat pokochałam gotowanie, gotowanie ciągle nowych potraw, wyszukiwanie nowych składników, nowych produktów, a pasja ta ewoluuje i rozwija się…;

8. lubię zdrową kuchnię, mam świra na punkcie zdrowego odżywiania, permanentnie zgłębiam wiedzę na ten temat i może któregoś dnia dla przyjemności wybiorę się na dietetykę;

9. uwielbiam chwile o poranku, gdy budzę się pierwsza przed całą rodziną i w ciszy mogę robić to na co mam ochotę, takie chwilę samej z sobą dla siebie bez pośpiechu;

10. lubię rozmowy z moim mężem, lubię wspólne czytanie książek (choć na to od dawna nie było czasu);


Nie wyróżniam żadnego bloga, bo jak się zorientowałam, te, które chciałabym wyróżnić, już brały udział w zabawie :).
Related Posts with Thumbnails