O mnie

Katowice, Śląskie, Poland

środa, 18 sierpnia 2010

Sałatka biało - zielona

Przepis na sałatkę pochodzi z Biblioteki Poradnika Domowego nr 36 „Pomysły na dania z fasolką i groszkiem”. A skoro staram się gotować sezonowo, to przepis postanowiłam wypróbować. Autor podaje, że sałatkę można schłodzić i podawać na zimno, ale także na ciepło. U nas to było danie obiadowo – kolacyjne, więc podałam je na ciepło, a do tego zaserwowałam makaron.





Ale jaki makaron!!! Makaron z brązowego ryżu z dynią i imbirem. Jest fantastyczny, delikatny, miękki, a smak…. Wyraźnie wyczuwalna jest nuta imbirowa. Polecam gorąco miłośnikom makaronu.


Przepis po drobnych modyfikacjach.

Składniki na 2 osoby:

- 110 g. białej fasoli moczonej przez noc i ugotowanej;
- 220 g. zielonej fasolki szparagowa, przekrojona na pół ugotowanej na parze;
-120 g. małych pieczarek;
- ½ pęczka dymki posiekanej;
- 2 łyżki pistacji uprażonych na suchej patelni;
- ½ zielonej papryki pokrojonej w paski długości fasoli szparagowej;
- 2 ząbki czosnku pokrojone w plasterki;
- olej do smażenia;
- zielony ogórek*;
- oliwa z oliwek do serwowania.

a do tego - makaron.

*dałam mało, a następnym razem nie dam wcale, bo moim zdaniem nie pasuje, poza kolorem;

Wykonanie:

1. Główki pieczarek przekroić na pół, jeśli są większe, to na 3 części, a następnie podsmażyć na patelni z czosnkiem, dodając na koniec paprykę. Podsmażenie papryki dodałam od siebie, bo chciałam podawać sałatkę na ciepło.
2. W tym czasie ugotować makaron.
3. Wymieszać składniki sałatki: ugotowaną fasolę białą i fasolkę szparagową, pieczarki z czosnkiem i papryką oraz z ogórkiem pokrojonym w plasterki. Jednak dodanie ogórka polecam jedynie, gdyby sałatkę serwować na zimno.
4. Na talerzu porcję skropić oliwą z oliwek.

Moim zdaniem sałatka wcale by nie straciła, gdyby na dobre pominąć ogórka, a nawet paprykę. Same fasole, czosnek i podsmażone pieczarki tworzą wystarczająco dobrą kompozycję smaków. Być może na zimno smak papryki i ogórka dodawał by uroku, ale tego już nie sprawdziłam J.

Smacznego!





poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Dorsz pieczony na fenkule

Kolejny pierwszy raz! Fenkuł – koper włoski. Jadłam go owszem w sałatkach u mamy, ale jego anyżkowy smak i zapach mi nie odpowiadały. Dlatego świadomie nie używałam go w kuchni. Jednak jako rybojad, który przerobił już kilkadziesiąt chyba przepisów na ryby duszone i zapiekane w rozmaitych wariacjach warzywnych, z mlekiem kokosowym, bulionem, winem, z dodatkiem ryżu, makaronu…. i ciągle poszukuje nowych inspiracji i przepisów, nie mogłam przejść obojętnie wobec przepisu znalezionego u Arka tu:http://eatafterreading.blogspot.com/2010/03/piwo-dla-pakera-czyli-ryba-na-mase.html
No i spróbowałam zrobić. Zaczęłam swojej decyzji żałować zaraz po rozkrojeniu fenkuła, gdy poczułam ten anyżkowy zapach…, ale cóż słowo się rzekło, fenku był w kawałkach, pomidory w połówkach, ryba czekała. No to zrobiłam.


Wyszło wspaniale. Charakterystyczny smak kopru zupełnie się zmienił i złagodził, do tego upieczony w ząbkach czosnek i ryba. Mąż przestał być wiarygodny, gdy znowu powiedział, że to jedna z lepszych ryb jakie ostatnio jadł, bo przecież ciągle to powtarza :).


Składniki dla dwóch osób:

- 2 filety z białej ryby, u mnie dorsz, skropione sokiem z cytryny, oprószone solą i pieprzem;
- główka kopru włoskiego (dałam dwie małe)
- 10 pomidorków cherry przeciętych na pół;
- główka obranych ząbków czosnku;
- 2/3 pęczka dymki pokrojonej;
- olej do smażenia i pieczenia.


Wykonanie:

Koper włoski pokrojony w plastry 4-5 mm. ułożyć na dnie naczynia do zapiekania, wymieszać z całymi ząbkami czosnku, skropić olejem do smażenia i pieczenia, oprószyć obficie solą i pieprzem.
Naczynie wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 25 minut.
Po tym czasie do naczynia należy dołożyć pomidorki cherry, a na nich ułożyć rybę i piec jeszcze nie dłużej niż 15 minut.
Po wyjęciu z piekarnika obsypać dymką.

Rybę serwować z sałatkami. Można też podać z ryżem lub pieczywem, o ile się łączy dania białkowe z węglowodanami. Ja poprzestałam na brokułach, mąż dostał na życzenie mizerię i bagietkę.



Czerwony makaron z zielonym sosem z bobu - koloroterapia na talerzu i sezonowe smaki

Rok nowości kulinarnych. Odkrywam znane zapewne wszystkim warzywa, potrawy i smaki. Bób. Słyszałam o nim, ale nie robiłam nigdy wcześniej, do tego roku. Dopiero, gdy zaczął królować na blogach kulinarnych, postanowiłam spróbować. Dodatkowo odkąd uświadomiłam sobie, że należy jeść sezonowo, bo co sezonowe, to zdrowe!, zaczęłam szaleć z akurat dostępnymi produktami. Z bobem w tym sezonie zrobiłam sałatkę z orkiszu – tu: http://kuchniaobledniezdrowa.blogspot.com/2010/07/zielono-na-talerzu-mix-zielonych.html i dodawałam go do warzyw tu: http://kuchniaobledniezdrowa.blogspot.com/2010/07/opiekane-kartofelki-z-szawia-zapiekana.html A dziś przyszła kolej na makaron z bobem, a to za sprawą thiessy i opublikowanego u niej przepisu na spagetti z bobem, zielonym groszkiem i miętą J. Olivera tu: http://www.sfinjak.wroclaw.pl/eggblog/news.php?id=108 .
Odrobinę zmieniłam składniki i za drugim podejściem danie wyszło więcej niż idealne. Miałabym ochotę zaserwować nam je jeszcze kilka razy, ale za kilka dni wyjeżdżamy, a po naszym powrocie bobu już nie będzie.


Czerwony makaron jest pełnoziarnisty z dodatkiem 10% quinoa, z pomidorami i papryką. Smak ma jednak neutralny, natomiast kolor fenomenalny. Sama radość takie kolory na talerzu!



Składniki (dla dwóch osób):


- 350g świeżego bobu, ugotowanego przez 3 minuty i obranego;
- 2 ząbki czosnku poszatkowane,
- 150 g. jogurtu greckiego light lub innego naturalnego;
- garść lub więcej mięty,
- żółty ser lub parmezan*,- sól, świeżo zmielony pieprz,
- olej do smażenia;
- 150 g. makaronu.

* ja osobiście nie lubię parmezanu, wolę sery, które się roztapiają i ciągną, tym razem dałam goudę holenderską


Wykonanie:

1. Nastawić makaron. W tym czasie posiekać czosnek, a ½ lub 2/3 ugotowanego bobu pognieść widelcem.
2. Na rozgrzanej patelni spryskanej olejem do smażenia, podsmażyć czosnek, a po chwili dodać bób. Podgrzewać moment, dodać jogurt i mieszać.
3. Sos zestawić z ognia, doprawić solą i pieprzem, dodać poszatkowaną miętę i część żółtego sera. Wyłożyć makaron na talerz, polać sosem, posypać pozostałym żółtym serem i podawać.

Ja dodatkowo serwuję sobie makaron z dodatkiem oliwy z oliwek lub oleju lnianego.

niedziela, 15 sierpnia 2010

YMM’ ALI czyli ciastko owocowe w wolnym tłumaczeniu

Tłumaczenie jednak nie obrazuje faktycznie deseru, bo z całą pewnością deser nie jest ciastkiem i jest raczej orzechowy niż owocowy.
Ale do rzeczy. Deser można zrobić lekko mokry i przez to słodszy, bądź bardziej chrupki i mniej słodki, a to dlatego, że słodycz pochodzi z mleka kokosowego odpowiednio przyprawionego i posłodzonego. W zasadzie nie wiem, która wersja jest bliższa oryginału, bo tego deseru nie miałam okazji kosztować w kraju jego pochodzenia.

Test deseru z „Egyptian cooking” wypadł doskonale.

Składniki (dla 4 osób):

- kilka płatów ciasta phillo ( wg przepisu 320 g. tj. 16 płatów – w mojej ocenie stanowczo za dużo i absolutnie nie do przejedzenia w 4 osoby)
- 40 g. rodzynek (wg przepisu 60 g.)
- 60 g pokrojonych migdałów ( wg przepisu 100 g.)
- 60 g. pokrojonych pistacji (wg przepisu 100 g.)
- miód
- mielony kardamon
- mielony cynamon
- puszka 400 ml mleka kokosowego light* (wg przepisu 2 szklanki mleka i szklanka gęstej śmietany)
- 150 g. jogurtu
- cukier

* uważam, że należy dać więcej mleka kokosowego, dzięki temu po tym jak ciasto wchłonie wilgoć, pozostanie na dnie odrobina gęstego sosu mlecznego


Wykonanie:

1. Płaty ciasta phillo należy ułożyć na papierze do pieczenia w piekarniku nagrzanym do 170 stopni i pic przez 15 minut. Kidy ciasto będzie kruche należy je połamać i umieścić w naczyniu żaroodpornym wymieszać z rodzynkami, migdałami i pistacjami.
2. Mleko podgrzewać na małym ogniu. Wymieszać z łyżką mielonego kardamonu, cukrem i miodem, dodać jogurt. Autor nie podaje proporcji cukru i słusznie, bo każdy ma inny smak i dobrze dopasować ilość słodyczy do swoich potrzeb*. Mleko należy zagotować i nieco odparować.
3. Następnie przygotowane ciasto phillo z bakaliami należy zalać mlekiem, posypać cynamonem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 220 stopni na 10 minut.
4. Podawać od razu.

* zamieniłam mleko ze śmietaną na mleczko kokosowe i jogurt


Deser zupełnie niecelowo zrobiłam w dwóch wersjach. Jedna w naczyniu do zapiekania wyszła umiarkowanie słodka, ciasto było tylko nawilżone przez mleczko kokosowe, natomiast dodatkowo robiłam deser w wersji dla mnie (z uwzględnieniem zakazu spożywania białej mąki – ciasto phillo), gdzie do bakalii dodałam jedynie symboliczną ilość pokruszonego ciasta i nalałam nieco więcej mleka. Ta wersja wyszła mokra, na dnie było gęste, słodkie mleczko kokosowe. Zatem wersje różniły się nie tylko konsystencją, ale i słodkością. Moja była bardzo słodka, bo słodzone było właśnie mleko. W zasadzie obie były pyszne. Myślę, że można by uzyskać kompromis pomiędzy nimi, dodając więcej mleka do pierwszej wersji, jednak mniej posłodzonego.
Deser niestandardowy, ze względu na zawartość orzechów i zmniejszoną ilość ciasta – jak na deser – dość zdrowy. Polecam.


czas robienia dania - 45 min
kcal – 791 na porcję (w mojej wersji z ograniczoną o 40% zawartością bakalii, ograniczoną o ponad połowę ilością ciasta, bez śmietany, z mlekiem light i nie przesadzoną ilością miodu i cukru znacznie mniej ok. 300 kcal na porcję)
białko – 26 g. (u mnie ciut mniej)
tłuszcz – 59 g (u mnie znacznie mniej)




czwartek, 12 sierpnia 2010

Spagetti z cukinii i halloumi z tradycyjną kaparowo – oliwkową salsą

Oto dwie nowe potrawy na naszym stole. Spaghetti z cukinii zrobiłam na podstawie przepisu podanego mi przez koleżankę, której mama ku uciesze rodziny często serwuję cukinię, choć nie w postaci spaghetti tylko cieniutkich plasterków wyciętych obieraczką. Ja zrobiłam spaghetti, które wyglądało kusząco i smakowało doskonale.
No, a jak w klimatach śródziemnomorskich, to do cukinii podałam halloumi, który zagościł u nas po raz pierwszy, ale z pewnością nie ostatni.

Halloumi to rodzaj sera solankowego półtwardego pochodzenia greckiego. Halloumi pochodzi zasadniczo z Cypru, mieszkańcy tej wyspy uważają ten ser wręcz za potrawę narodową. Uznawany jest za klejnot w koronie śródziemnomorskich serów, stanowiąc zarazem znak rozpoznawczy cypryjskiej kuchni. Cypr posiada wyłączne prawo do jego produkcji i nazwy. Od wielu stuleci wytwarzany jest z surowego mleka owczego i koziego, obecnie także z dodatkiem krowiego oraz z dodatkiem mięty. Produkuje się go według tej samej receptury, ściśle przestrzeganej nawet w przy produkcji w nowoczesnych, zautomatyzowanych zakładach produkcyjnych.
Świeży lub dojrzały halloumi doskonale nadaje się do najróżniejszych dań i przystawek. Dzięki swym specyficznym właściwościom ser ten nawet w wysokiej temperaturze zachowuje swój pierwotny kształt i smak, ale oczywiście, można go także przetapiać, smażyć, używać do zapiekanek.


Składniki (dla dwóch osób):

spagetti:
- jedna średnia cukinia lub pół dużej pokrojona w paski - spagetti
garść świeżych ulubionych ziół poszatkowanych– ja dałam tymianek, ale równie dobrze może to być bazylia;
2 ząbki czosnku poszatkowane;
oliwa z oliwek extra virgin;
sól;
pieprz;
cytryna;

halloumi i salsa:

· opakowanie sera pokrojonego w plastry ok. 2 cm
· 2-3 ząbki czosnku poszatkowane;
· ok. 3 łyżki czarnych oliwek;
· ok. 2 łyżki kaparów;
· olej do smażenia;


- mięta suszona lub świeża do utrjenia talerza lub posypania salsy i sera.

Wykonanie:

Cukinia:

1. Wymieszać trzepaczką składniki zalewy – sosu tj. czosnek z oliwą z oliwek, sokiem z cytryny (ilość wg smaku), solą i pieprzem. Do emulsji dodać zioła.
2. Pokrojoną cukinię zalać sosem, dokładnie wymieszać i odstawić do lodówki na co najmniej pół godziny.


Halloumi:

1. Pokrojony ser zgrliować na patelni gilowej, smażąc po ok. 2 minuty z każdej strony.
2. Przed końcem grillowania dołożyć na patelnię czosnek, oliwki i kapary.
3. Ser podawać z salsą. Na talerzu skropić oliwą z oliwek extra virgin.


Obiad wyszedł lekki i smakowity. A ser – faktycznie nie topił się na patelni, dobrze się smażył, a dzięki swojemu łagodnemu smakowi fantastycznie komponował się z salsą, która nadała daniu charakteru. A dodatkowo to obiad, który robi się w chwilkę.


środa, 11 sierpnia 2010

Couscous Bidaoui czyli mięso w couscous

Dalej Egipt i kolejny przepis z „Egyptian cooking” wydawnictwa BONECHI.
Potrawa sprawdziła się podobnie jak poprzednia, choć smak zupełnie inny. To fantastyczne na ile sposobów można zrobić mięso (u mnie nieodmiennie polędwica wołowa) i za każdym razem wyczarować zupełnie inną potrawę o innym smaku, aromacie, wyglądzie…. Fajna ta przygoda. Przez tą książkę jemy teraz czerwone mięso aż raz na tydzień, co się wcześniej nie zdarzało i dla mnie to za często, ale muszę przecież te przepisy wypróbować.

Składniki (dla 4 osób):

- ok. 40 g. polędwicy wołowej, pokrojonej w większe kwadraty;(w oryginalnym przepisie miała to być jagnięcina lub baranina.)
- ok. 200 g. quinoa (wg przepisu 400 g couscous.) ugotowanego wg przepisu;
- 2 marchewki pokrojone w kostkę;
- 2 pomidory obrane ze skórki i pokrojone w kostkę
2 cebule, w tym jedna poszatkowana, a druga pokrojona w krążki;
- 1/4 kapusty pokrojona w paski (wg przepisu ½);
- bakłażan pokrojony w kostkę;
- 200 g. dyni pokrojonej w kostkę – ja nie miałam;
- ostra papryczka – dodałam w przyprawie chilli;
- ziarna kolendry;
- szafran 1/2 opakowania (wg przepisu całe opakowanie);
- sól, pieprz;
-odrobina oleju do smażenia (wg przepisu 70 g. masła)

Wykonanie:

1. Pokrojone mięso należy ułożyć w garnku i zalać nie więcej niż litrem gotującej się wody z odrobiną soli i pieprzu. Dodać poszatkowaną cebulę, kapustę. Autor proponował dodać w tym miejscu 50n g. masła, co pominęłam.
2. Po chwili dołożyć pozostałe warzywa tj. marchewkę, pomidora, drugą cebulę pokrojoną w krążki i bakłażana. Doprawić chilli i kolendrą. Przykryć i gotować na małym ogniu przez 45 minut. Po tym czasie dodać szafran.
3. W tym czasie ugotować quinoa.




Autor proponuje, by danie serwować w ten sposób, żeby mięso z warzywami ułożyć w środku półmiska do serwowania, a wokoło ułożyć quinoa (couscous).




Porcje wychodzą spore, pomimo, że nie dałam dyni, a szkoda i sądzę, że starczyłoby dla 6 osób, zwłaszcza, gdyby ugotować 400 g. couscous - u mnie quinoa.
Dlatego podane poniżej wartości odżywcze na jedną porcję u mnie są mniejsze, o dałam o połowę mniej quinoa, nie dawałam dyni, a także masła.

czas robienia dania to 1 h 10’,
kcal – 682 na porcję (mniej, bo mniej tłuszczu i węglowodanów, sądzę, że nie więcej niż 400)
białko – 30 g. (u mnie więcej)
tłuszcz – 39 g. ( u mnie mniej, bo bez masła i chude mięso)


wtorek, 10 sierpnia 2010

Czerwone owoce sezonowe pod „kruszonką” – Crumble

Znany i lubiany deser – crumble! Odmian i wersji tyle ile osób, które go robią, bo każdy ma trochę inny smak, inne odczucie słodkości, inne preferencje w zakresie ilości dodatków np. orzechów, suszonych owoców, płatków owsianych…. każdy lubi ciut bardziej, coś innego, inny dodatek.


Sama nie mam jednego przepisu na crumble – czyli kruszonkę, bo dodaję to na co akurat mam największa ochotę. Zmieniam też proporcje. Wyjątek stanowi crumble z jabłek, gdzie w większości dodaję te same sprawdzone składniki, ale o tym kiedy indziej.

Tym razem crumble z czerwonymi owocami tj. I wariant: truskawki i borówki amerykańskie i II wariant: truskawki, borówki i maliny.


Składniki :

- owoce sezonowe typu jagodowego;
- ewentualnie cukier brązowy;
- odrobina amaretto;

kruszonka:

(w dzisiejszym wydaniu)
- 1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią
- płatki owsiane;
- płatki migdałowe;
- ciasteczka amaretti;
- masło;

Nie podaję proporcji, bo daję wg uznania i za każdym razem nieco inaczej.
Do tego typu owoców często do kruszonki dodaję marcepan, a pomijam amaretto i ciasteczka amaretti. Wówczas też daję mielone migdały, z rzadka dodaję odrobinę mąki pełnoziarnistej.

Wykonanie:

1. Owoce umieścić w naczyniu żaroodpornym lub kilku mniejszych foremkach. Przy czerwonych owocach, które puszczają sok, w zasadzie formy nie trzeba natłuszczać. Ja owoców nie słodzę, ale w przypadku malin, które pod wpływem temperatury dają posmak kwaskowy, można dodać brązowego cukru lub waniliowego.
2. Przygotować kruszonkę poprzez wymieszanie miękkiego masła z podanymi wyżej składnikami: płatki owsiane, cukier waniliowy, płatki migdałowe….
3. Naczynie wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 30 minut. Podawać gorące.

Crumble z tymi owocami dobrze smakuje serwowane z lodami waniliowymi.


niedziela, 8 sierpnia 2010

Samak Bi Tahina – ryba z pastą sezamową

„Egyptian cooking” ponownie, tym razem z krainy ryb, czyli tego co najbardziej lubię.







Moim odkryciem okazała się tahina!!!! Jak ja mogłam dotąd żyć bez taniny?! Otóż jest to pasta sezamowa, nazywana masłem sezamowym. Używana jest w kuchni południowo wschodniej części Morza Śródziemnego do nadawania potrawom smaku. Dla mnie fantastyczne jest to, że tahina jest dodatkiem tak do słodkich dań – deserów jak i do wytrawnych. A w wytrawnych wykorzystuje się ją do dipów, do mięs, ryb, a także dodaje do zup. Kosztując ze słoika pastę, nasuwa się skojarzenie z chałwą.














Składniki (dla 4 osób):

- 1,2 kg ryby dentrix lub leszcza w całości (ja użyłam filetów z dorsza polarnego);
- 2 ząbki czosnku posiekane
2 cebule drobno posiekane
- tahina
- cytryna
- olej do smażenia
- pieprz , sól


Wykonanie:

1. Obrać ze skóry i wyfiletować rybę, jeśli używa się całej. Ja dodatkowo tradycyjnie skropiłam kilkoma kroplami cytryny, oprószyłam odrobiną soli i pieprzu.
2. W rondlu podsmażyć na odrobinie oleju poszatkowany czosnek i cebulę, dodać skok z cytryny, 3 łyżki tahiny, trochę wody, sól i pieprz. Wymieszać.
3. W natłuszczonym naczyniu żaroodpornym ułożyć rybę, którą uprzednio należy wysmarować mieszanką z taniny. Naczynie przykryć folią aluminiową i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 20 minut. Po tym czasie zdjąć folię i piec jeszcze przez 10 minut.

A potem zajadać się i zachwycać!
Mój mąż stwierdził, że to jedna z lepszych ryb jakie jadł. Mnie nie trzeba było przekonywać, bo uwielbiam każde wydanie ryby, byle nie smażona, byle nie w panierce. Natomiast dodatek pasty na bazie tahiny, zapieczonej z wierzchu w delikatną skorupkę, o tym niesamowitym smaku….mniam.


czas robienia dania - 45 min
kcal – 389 na porcję
białko – 37 g. (de facto zależy od ryby, której się użyje)
tłuszcz – 16 g (też zależy od ryby, choć białe są z reguły z niską zawartością tłuszczu - mało zatem kcal, ale i mało jedno i wielo nienasyconych kwasów tłuszczowych)




sobota, 7 sierpnia 2010

Badingian BI Ruman – smakołyk z bakłażana


Nadal w kręgu kuchni arabskiej i książki „Egyptian cooking”. Bakłażany są wyjątkowo popularne w tej części Morza Śródziemnego i Czerwonego. Wykorzystuje się je do dań warzywnych, jako dodatek do mięs oraz do robienia najróżniejszych dipów, a także jako bazę do „sosów”. Tym razem duszone bakłażany w doborowym towarzystwie pomidorów i z ostatnio wszechobecną miętą.

Składniki (dla 4 osób):

- 2 bakłażany pokrojone w kostkę;
- 2 ząbki czosnku posiekane
- cebula posiekana
- 2 pomidory pokrojone w kostkę;
- łyżka suszonej mięta
- pietruszka
- łyżka cukru (pominęłam)
- syrop z granatów (dałam grenadynę)
- 3 łyżki octu (pominęłam)
- olej do smażenia
- pieprz


Wykonanie:

W rondlu podsmażyć na oleju poszatkowany czosnek i cebulę przez 3-4 minuty, następnie dołożyć pokrojone warzywa i zioła: bakłażana, pomidory, pietruszkę, łyżkę mięty, ocet, cukier i odrobinę pieprzu.
Gotować na małym ogniu przez 20 minut, a następnie dodać 2 łyżki syropu z granatów.
Zgodnie z sugestią autorów serwować letnie z chlebem pitta lub innym podobnym. Ja serwowałam z quinoa i bardzo mi to połączenie pasowało.





Połączenie bakłażana z pomidorami, cebulą i czosnkiem wydaje się takie proste i w zasadzie nieciekawe, bo każde ratiqulle zawiera taką bazę plus dodatkowe warzywa. Jednak kombinacja przypraw jest tu nie do przecenienia. Mój mąż, który z zasady nie przepada za tego typu „mieszankami warzywnym o takiej konsystencji” był zachwycony tym daniem i był to szczery zachwyt, który przełożył się na zjedzoną ilość potrawy!

czas robienia dania to 45 min
kcal – 262 na porcję (u mnie mniej, bo nie dawałam cukru i mniej syropu)
białko – 2 g.
tłuszcz – 15 g (u mnie mniej).




czwartek, 5 sierpnia 2010

Salada al Khizzou, czyli sałatka z marchewki

Kolejny przepis kuchni arabskiej. Tym razem po prostu surówka z marchewki inaczej - wg wspomnianej poprzednio książki „Egyptian cooking” wydawnictwa BONECHI. Dla mnie to ciekawa alternatywa, bo nie jestem miłośniczką marchewki na słodko i z reguły jem surówkę z marchewki z chrzanem z jogurtem i pestkami słonecznika. Teraz mam dodatkową opcję.








Składniki (dla 4 osób):

- 4 marchewki
- 3 ząbki czosnku
- szalotka posiekana
- kumin
- cytryna
- cukier
- pomarańcza do przystrojenia
- oliva z oliwek
- pieprz


Wykonanie:

1. Marchewkę po obraniu należy gotować 5 minut z 3 obranymi ząbkami czosnku. Ja gotowałam ok. 8 min. i marchewka była al dente. W ocenie rodziny była twardawa, dla mnie super.
2. Marchewkę wystudzić, pokroić w średniej grubości ukośne krążki.
3. W misce sałatkowej wymieszać marchewkę i szlotkę.
4. Przygotować zalewę: wymieszać ok. 5 łyżek oliwy z oliwek ( u mnie ciut więcej), sok z cytryny, małą łyżeczkę cukru (u mnie brązowy), łyżeczkę kminu i odrobinę pieprzu.
5. Sałatkę polać zalewą, wymieszać i wstawić do lodówki na godzinę.


czas robienia dania to 20 min + 1 h chłodzenia,
kcal – 215 na porcję
białko – 3 g.
tluszcz – 10 g.



poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Kabli Palau czyli mięso w morelach

Zaczynam gotowanie po… Egipsku, a właściwie spróbuję zrobić tradycyjne potrawy krajów położnych w południowych i wschodnich częściach Basenu Morza Śródziemnego. Odkąd moja przygoda z kuchnią jest coraz bardziej świadoma, z większą przyjemnością próbuję nowych potraw, nowych przypraw, smaków i zdarza się, że próbuję je następnie odtworzyć w domu. Tak było i teraz podczas pobytu w Egipcie i Izraelu. Zasmakowałam w hummusie, dipach bakłażanowych, dowiedziałam się co to tahina, kosztowałam duszonej i pieczonej baraniny o ciekawych aromatach, czasem cynamonu, czasem innych przypraw, zupełnie niecodziennych. Próba zatem zrobienia podobnych dań bez przepisu musiała być skazana na porażkę. Wpadła mi w oko ksiązżka kucharska „Egyptian cooking” wydawnictwa BONECHI. Zniechęciła mnie jej cena, ale po chwili, za sprawą męża znalazła się moim plecaku. Książka okazał się genialna! Dawno już nie miałam takiej przyjemności z korzystania z książki kucharskiej. Nie dość, że pięknie wydana, z dobrymi fotografiami, w tym step by step obrazującymi po kolei czynności, które należy wykonać robiąc daną potrawę, to dodatkowo oprócz składników podaje wartość odżywczą, zawartość białka, tłuszczu, kilokalorii na porcję oraz stopień trudności zrobienia dania i czas robienia.
Gdy zaczęłam przeglądać książkę, początkowo zaznaczałam karteczkami potrawy, które zamierzałam zrobić. Jednak po chwili przestałam, bo okazało się, że poza deserami oraz różnego rodzaju „pieczywem” chcę zrobić prawie wszystko. A największym problemem było wybranie potrawy, która miała pójść na pierwszy ogień, zwłaszcza, że zaprosiłam rodziców, którzy w czasie naszej nieobecności opiekowali się Niejadką, a zdążyłam się pochwalić, że zrobię coś wyjątkowego z kuchni Egipskiej lub pokrewnej.

Uznałam, że Kabli Palau, czyli mięso w morelach będzie dobrym wyborem. I ostatecznie było!

Składniki (dla 4 osób):

- ok. 450 g. polędwicy wołowej, pokrojonej w większe kwadraty;(w oryginalnym przepisie miała to być jagnięcina i 400 g.)
- ok. 200 g. ryżu pełnoziarnistego (wg przepisu ponad 300 g ryżu długoziarnistego) ugotowanego wg przepisu;
- 100 g. suszonych moreli pokrojonych n a paseczki;
- mała cebula lub ½ większej poszatkowana;
- łyżeczka - dwie rodzynek;
- cynamon
- gałka muszkatołowa;
- szafran 2/3 opakowania;
- sól, pieprz;
- odrobina oleju do smażenia (wg przepisu 70 g. masła)

Wykonanie:

1. Pokrojone mięso należy wymieszać z łyżeczką zmielonego cynamonu, szafranem, gałką muszkatołową, solą i pieprzem.
2. Pokrojoną cebulę zeszklić na dużym ogniu, dorzucić mięso, obsmażyć. Następnie zalać mięso 1,5 szklanki wody i gotować na małym ogniu 30 minut.
3. Dodać suszone morele i rodzynki i gotować kolejne 30 minut.
4. W międzyczasie ugotować ryż. Ja używałam jaśminowego pełnoziranistego, który do prawie miękkości gotował się prawie godzinę.
5. Naczynie żaroodporne natłuścić, a następnie nałożyć na dno ½ ryżu, na tym położyć masę mięsną i ponownie przykryć pozostałą ½ ryżu.
6. Naczynie wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 stopni, przykryć folią aluminiową (o czym zapomniałam) i zapiekać 30 minut.


W książce nie są podane dokładne ilości przypraw, a przynajmniej nie wszędzie. Zzatem trzeba kierować się własnym smakiem.

czas robienia dania to 1 h 40’,
ckal – 611 na porcję (u mnie mniej, bo dałam mniej ryżu, nie dawałam masła, tylko odrobinę oleju do smażenia),
białko – 25 g. (u mnie więcej)
tluszcz – 24 g. ( u mnie mniej)



Related Posts with Thumbnails