O mnie

Katowice, Śląskie, Poland

niedziela, 31 października 2010

Kaki, domowe pesto z bazylii i sałatka


Kaki już jadłam wcześniej, ale jakoś tak nie za bardzo wiedziałam jak go wykorzystać w kuchni. Tym razem postanowiłam się mu przyjrzeć bardziej i zakwalifikować na własne potrzeby. Okazuje się, że kaki (hurma, persymona) rdzennie pochodzi z Chin i Japonii, a do Europy dotarł za sprawą wpraw krzyżowych. Obecnie jest uprawiany nie tylko w Japonii, Chinach, Korei i innych miejscach Azji, ale i w Basenie Morza Śródziemnego, USA i innych zakątkach. Owoce przypominają wyglądem pomidor z czterema listkami po spodniej stronie. Miąższ jest lekko twardawy, bardzo słodki i ma konsystencję galaretowatą.
Smak owocu określa się jako smak „pomiędzy pomidorem, a morelą”. Wykorzystywany jest głównie do wszelkich konfitur, dżemów i galaretek. Często dodaje się go do sosów słodko-kwaśnych. Występują dwie główne odmiany – jedna z taniną cierpka, druga bez - słodka.

Owoc zawiera 19% cukrów (tyle samo glukozy i fruktozy), karoteny, wapń i witaminę A i C (19 mg/ 100 mg), 100 g owocu dostarcza 73 kalorie.

Więcej tu: http://www.biology.pl/owoce_egzotyczne/My%20Webs/kaki1.htm .

Wiedziałam, że dżemu, ani galaretki na pewno nie zrobię, więc wykorzystałam ten owoc po prostu do sałatki, która uzyskała słodką kuszącą nutę w smaku. I już wiem, że mój sposób na kaki, to sałatki. Może kiedyś się pokuszę o jakiś sos, ale na dziś to sałatka.


Składniki (dla 2 osób):

sałatka:

- owoc kaki obrany i pokrojony w ósemki;
- ½ opakowania kiełków – u mnie brokuła i lucerny;
- kilka listków sałaty dębowej.

Wykonanie:

Sałatę z kiełkami wymieszać na indywidualnych talerzykach lub w misce sałatkowej. Na wierzchu rozłożyć kaki.

pesto:

- 2/3 pęczka bazylii;
- ząbek czosnku;
- 2 łyżki zmielonych orzechów – u mnie migdały;
- ok. 4 łyżki oliwy z oliwek;
- sól, pieprz;
- 1- 3 łyżek jogurtu;
- ½ lub mała łyżeczka miodu.

Wykonanie:

Składniki pesto zmiksować. Ja oliwę i jogurt dozuję, w zależności od tego jaką konsystencję chcę osiągnąć.

Sałatkę obficie skropić pesto.


Zajadać się. Mniam i na zdrowie, bo tu orzechy, kiełki, oliwa, czosnek … – na samo zdrowie na talerzu!!!

Poprzez dodatek miodu pesto ma słodkawy smak, który ciekawie komponuje się z bazylią i czosnkiem.

piątek, 29 października 2010

Fikuśne naleśniki z bobem, ricottą i miętą & sos orzechowy

Naleśniki w wersji wegeteriańskiej. To nadzienie chodziło za mną już od dłuższego czasu i to z jego powodu zdecydowałam się na naleśniki, które są jak dla mnie bardziej okiełznane niż pierogi. Pierogi pozostają nadal poza strefą moich wpływówJ Jeszcze nigdy w życiu się na nie nie porwałam. To pewnie przez moją niechęć do wałkowania i lepienia rękami.
Ale wracając do naleśników, to miały być z tym właśnie bobowym nadzieniem. Jako, że okazało się, iż w sklepie, w którym kupuję zioła, świeża mięta miała być dopiero następnego dnia, zdecydowałam się na odczekanie jeszcze jednego długiego dnia, a tymczasem zrobiłam naleśniki z nadzieniem mięsnym. W końcu nadszedł upragniony dzień naleśników z bobem i wtedy okazało się, że wszystko nie tak – mięty nie dowieźli do sklepu, serek ricotta zużyła opiekunka Niejadki i zamiast z twarożku, to z ricotty zrobiła dziecku placki serowe, a bobu okazało się za mało po ugotowaniu i pognieceniu. Jednak moja determinacja była wielka. Miętę zastąpiłam suszoną, bób szybko dogotowałam, a mąż w ostatniej chwili zdążył do sklepu przed zamknięciem i zdobył ricottę. I oto są naleśniki. Warte tych wszystkich starań i zachodu.




Składniki na dwie osoby:

- naleśniki – co najmniej 7 lub więcej. U mnie ponownie te same, które użyłam do tortu naleśnikowego – tu: http://kuchniaobledniezdrowa.blogspot.com/2010/10/tort-nalesnikowy-z-nadzieniem-jak.html z mąki gryczanej i pszennej pełnoziarnistej w proporcji 2/3 do 1/3 oraz z dodatkiem mleka sojowego.

- 300 – 350 g. mrożonego bobu;
- 150-200 g. serka serwatkowego ricotta,
- pół pęczka mięty*;
- sok z niecałej połówki cytryny;
- parmezan lub ser owczy lub kozi twardy o wyrazistym smaku;
- sól, pieprz;

Sos orzechowy:

- zmielone ulubione orzechy – po zmieleniu 2 łyżki – u mnie migdały
- łyżeczka masła;
- jogurt naturalny;
- 1-2 małych ząbków czosnku drobno posiekanego**;
- parmezan;


* Nie miałam ku mojej rozpaczy świeżej mięty, użyłam suszonej.
** ilość ząbków czosnku zależy od upodobania. Ja jestem miłośniczką czosnku i lubię wyczuwać jego aromat.





Wykonanie:

1. W pierwszej kolejności przygotować naleśniki.
2. Bób ugotować na parze bez rozmrażania. Następnie wyłuskać i tłuczkiem do kartofli lub widelcem pognieść. Przełożyć do miski.
3. Do bobu dodać ser ricotta, posiekaną drobno miętę, sól, pieprz, sok z cytryny, parmezan. Wymieszać.
4. Farsz rozsmarowywać na całej powierzchni naleśnika. Zawijać tradycyjnie, a następnie pokroić ukośnie na kawałki 4-5 cm.
5. Tak przegotowane naleśniki ułożyć w natłuszczonym naczyniu żaroodpornym i przykryć je folią aluminiową, aby się zbytnio nie spiekły i nie zsuszyły w trakcie pieczenie. Można dodatkowo posypać z wierzchu parmezanem i miętą, ale to najlepiej zrobić na 10 minut przed zakończeniem zapiekania..
6.Danie zapiekać w piekarniku w temperaturze 180 stopni przez 25 minut.
7. W czasie zapiekania naleśników można przygotować sos orzechowy, który świetnie się z tym nadzieniem komponuje. W rondelku rozpuścić masło, wrzucić zmielone orzechy i czosnek i opiec przez chwilę. Następnie dodać jogurt, parmezan, przyprawić do smaku. Podawać gorący.




Ilość farszu, którą się nakłada na naleśniki zależy od upodobań. Ja chciałam przewagi bobu nad ciastem naleśnikowym, stąd moje naleśniki były mocno napakowane farszem.

Polecam zrobienie sosu, bo nie tylko smaki nadzienia i sosu świetnie się uzupełniają, ale dodatkowo dodaje wilgoci naleśnikom, które nie są nadzwyczajnie soczyste.

Dodam, że byłam przekonana, że męska część stwierdzi, że tort naleśnikowy z nadzieniem mięsnym był lepszy, a ku mojemu zaskoczeniu, męska część opowiedziała się za wersją wegeteriańską, dodatkowo rozpływając się nad walorami sosu.


środa, 27 października 2010

Tort naleśnikowy z nadzieniem jak wołowina Wellington i sałatka z awokado

Naleśniki rzadko goszczą w mojej kuchni, a to dlatego, ze nie lubię ich smażyć. Deserów prawie nie robię, więc wersja na słodko odpada. Za to naleśniki wytrawne miło mi się kojarzą i mając wybór, wybiorę te wytrawne właśnie.

Jak inaczej podać naleśniki? A no w ramach tortu. Ładnie wygląda, a krojenie to duża frajda. Oto mój pierwszy tort naleśnikowy z nadzieniem inspirowanym magazynem Kuchnia nr 10/2010.








Dodatkowo do tortu podałam sałatkę z sałaty dębowej bordowej i zielonej oraz z awokado z fioletową skórką. Ta odmiana jest bardziej kremowa w konsystencji i bardzo mi smakuje. Do sałatki dodałam parowany groszek cukrowy oraz żółte pomidorki cherry. Całość obficie skropiłam dressingiem z oliwy z oliwek z octem balsamicznym, solą, pieprzem i konfiturą porzeczkową Montignacka, która sama w sobie nie jest zbyt słodka, jednak sałatce w połączeniu z tradycyjnymi składniami dressingu dodaje słodką nutę, a może nawet nie słodką, ale łagodzi ostrzejszy i wytrawny smak, powodując, że sałatka staje się ciekawa w smaku i ciekawa wizualnie.





Składniki na dwie osoby:

- 300 g. mielonej polędwicy wolowej;
- pół czerwonej cebuli drobno posiekanej,
- łodyga selera naciowego drobno pokrojona*;
- 2 ząbki czosnku pokrojone w cienkie plasterki;
- 2/3 marchewki drobno pokrojonej;
- potarty cheddar lub inny ser o wyraźnym smaku– u mnie kozi;
- 100 g. czerwonej fasoli – namoczonej przez noc i ugotowanej;
- łyżka koncentratu pomidorowego;
- łyżka jogurtu naturalnego;
- sól, pieprz, szczypta kuminu i chilli.
- olej do smażenia.

- naleśniki – co najmniej 7 lub więcej. Ja zrobiłam z mąki gryczanej i pszennej pełnoziarnistej w proporcji 2/3 do 1/3 oraz z dodatkiem mleka sojowego.

* Nie miałam selera naciowego, więc zastępując go kolorystycznie dodałam uparowany groszek cukrowy, pokrojony na mniejsze części.


Wykonanie:

W pierwszej kolejności przygotować naleśniki.
Na patelni na rozgrzanym tłuszczu podsmażyć cebulę, marchewkę, selera, czosnek. Zmniejszyć ogień i dusić ok. 10 min., żeby warzywa zmiękły. Dodać kumin i chilli. Dusić minutę. Zestawić z ognie i zostawić do ostygnięcia.
Mięso mielone podsmażyć przez kilkadziesiąt sekund na patelni, aby nie było całkiem surowe. Zostawić do ostygnięcia.
W misce wypieszczać składniki nadzienia tj.: warzywa oraz mięso. Dołożyć przecier pomidorowy, jogurt, tarty ser, doprawić do smaku.
W naczyni żaroodpornym lub w formie na ciasto lekko natłuszczonej ułożyć pierwszego naleśnika, a na niego farsz. Farsz można dodatkowo posypać startym serem jeśli lubi się ciągnące elementy w trakcie jedzenia. Nadzienie przykryć drugim naleśnikiem i ponownie rozsmarować nadzienie. Procedurę powtarzać do zakończenia naleśników. Ostatniego naleśnika z wierzchu spryskać olejem do smażenia, a jeśli ktoś woli mniej zdrową wersję z tłuszczami trans, to ułożyć na naleśniku wiórki masła. Formę przykryć folią aluminiową.
Danie zapiekać w piekarniku w temperaturze 180 stopni przez 25 minut.
Jeśli lubi się zrumienione naleśniki, to na ostatnie 5 minut można zdjąć folię, Dzięki za wszystko temu naleśnik będzie rumiany i trochę chrupiący, a tort nie zdąży się zsuszyć.





Nam ta wersja naleśnikowa bardzo smakowała, a to za sprawą nadzienia. Jeśli ktoś lubi bardziej soczyste potrawy, to trzeba zrobić do naleśników sos, bo samo nadzienie nie jest nadzwyczaj soczyste. Zresztą aby tort zachwal fason i nie rozpływał się, nadzienie też musi się raczej trzymać. Mąż w związku z tym dołożył sobie keczupu. Jak dla mnie nadzienie było super i sos nie był mi potrzebny.

poniedziałek, 25 października 2010

Ratatouille z pieca z fenkułem, z kozim serem pod kruszonką

Któż nie zna ratatouille? No chyba każda gotująca osoba, mająca rozeznanie w często stosowanych przepisach, zna to danie i ma swoją wersję. Baza warzywna jest z reguły podobna, sposób robienia też, jednak na różnicy w smaku czasem zaważyć może inne warzywo, czasem inne przyprawy. I tak jest też z tym ratatouille. Ale to nie koniec, bo różni się ono dodatkowo tym, że jest pieczone, dodaje się do niego ser kozi, a do tego opcjonalnie można zapiec je pod kruszonką. Przepis pochodzi z książki „Low fat dishes” Cary Hobday, która ostatnio króluje w mojej kuchni.



Składniki na 2 osoby:

- ½ cebuli poszatkowanej;
- 1-2 ząbki czosnku drobno poszatkowanego;
- bulwa małego fankuła (kopru włoskiego) pokrojona w paseczki;
- ½ małej żółtej papryki (u mnie brakło dodałam więcej pozostałych) pokrojona w paseczki;
- ½ malej zielonej papryki - pokrojona w paseczki;
- ½ malej czerwonej papryki- pokrojona w paseczki;
- cukinia ok. 150 g. – pokrojona w kostkę;
- 200 g. pokrojonych pomidorów z puszki;
- ½ łyżeczki cukru;
- 75 ml bulionu;
- ok. 80 g. koziego sera typu fromage.





dodatkowo na kruszonkę użyłam :

- masło
- chleb tostowy

W oryginalnym przepisie kruszonkę robi się z masła 25 g, mąki 125 g., drobno poszatkowanej dymki i odrobiny proszku do pieczenia, startego cheddara. Można ponadto doprawić kruszonkę ziołami i zapiekać na potrawie 20 min.



Wykonanie:

1. Na patelni na rozgrzanym tłuszczu podsmażyć cebulę, po kilku minutach dodać czosnek i pozostałe warzywa. Smażyć jeszcze 2 minuty.

2. Do warzyw dodać pomidory, cukier i bulion. Zamieszać i dusić przez moment. Następnie przełożyć do naczynia żaroodpornego. Ja użyłam dwóch foremek, co jest przydatne zwłaszcza, gdy chce się wprowadzić do każdej porcji jakąś zmianę. Ja do jednej porcji planowałam zrobić kruszonkę, a do drugiej nie.

3. Danie zapiekać w piekarniku w temperaturze 190 stopni przez 45-60 minut, aż warzywa osiągną pożądaną miękkość. Na pierwsze ok. 35 minut zapiekania, naczynie przykryć aluminiową folią.

4. Jeśli robi się kruszonkę, to należy wymieszać jej składniki.
Ok. 15-20 minut przed zakończeniem zapiekania na warzywa nałożyć kozi ser. Jeśli się robi kruszonkę, jest to właściwy moment na jej nałożenie. Jeśli dodatkowo na ostatnie kilka minut złączy się termoobieg, to kruszonka wyjdzie bardziej chrupiąca.


Ja zamiast kruszonki z przepisu użyłam chleba tostowego, który posmarowałam uprzednio masłem i drobno pokroiłam. Zrobiłam tak, bo do jednej z zapiekanek właśnie używałam krojonego chleba tostowego, który zapiekany świetnie się sprawdzał dodając potrawie chrupiący element.
Mąż tą wersją ratatouille był zachwycony, ale nie ma się co czarować, to zasługa kruszonki. On po prostu lubi sobie pochrupać.

Co do formek indywidualnych, to często zamiast zapiekać w jednej formie, zapiekam potrawę w dwóch oddzielnych foremkach i to nie tylko dlatego, że fajnie mieć swoją foremkę i z niej bezpośrednio jeść, ale też z tego względu, że często do foremek męża dodaję np. więcej boczku, sera żółtego czy innego składnika, którego sobie raczej nie serwuję, a do mojej foremki z kolei dodaję np. więcej warzyw.

Ze względu kruszonkę, po wyjęciu z piekarnika, nasze dania wizualnie się zupełnie różniły, jednak pod kruszonką foremka męża kryła dokładnie tą samą zawartość, która była w mojej foremce.








czwartek, 21 października 2010

Ryba z zielonymi warzywami i kaszą w „sałatce” z orzechowo – pomarańczowym dressingiem

Przepis na to danie, które podobnie jak opisywane tu: http://kuchniaobledniezdrowa.blogspot.com/2010/09/salatka-z-ziarna-orkiszu-soczewicy.html, można nazwać sałatką, ale faktycznie serwowane na ciepło to doskonałe danie obiado – kolacyjne, a serwowane na zimno nadaje się do lunch boxa na drugie śniadanie w pracy. Może też być potraktowane jako sałatka i w malutkiej ilości stanowić dodatek do dania głównego, ale to jak sądzę głównie na przyjęcie. Danie pochodzi z książki „Low fat dishes” Cary Hobday. Gdyby pominąć rybę i dać np. tofu, posiłek będzie zawierała wszystkie wartości odżywcze, w tym białko, nadaje się na posiłek wegeteriański. Powiem więcej, składniki dobrane są bardzo zgrabnie, a dressing, choć na taki nie wyglądaJ, to jednak podnosi walory nie tylko wizualne, ale i smakowe. Zatem, bez ryby i prób zastępowania jej, sama kasza z tym zestawem zielonych warzyw i z tym dressingiem jest pyszna.


Oryginalny przepis przewidywał dodanie krewetek, które zastąpiłam rybą. Wybór padł na nowe odkrycie rybne – wędzoną polędwicę z tuńczyka. Jedliśmy po raz pierwszy i byliśmy zachwyceni. Ale zanim okazało się, że trafiłam na doskonałe źródło ciekawych, w tym orientalnych i kolorowych ryb, nie spotykanych na sklepowych półkach, czy w zamrażarkach, zakładałam, że dodam wędzoną makrelę lub zrobionego na parze łososia. Sądzę, że każdy wybór byłby dobry.


Składniki na 2 osoby:

- 120-150 g. kaszy bulgur – u mnie gryczana nie palona;
- 40 g. groszku cukrowego ugotowanego na parze;
- 30 g. zielonego groszku moczonego przez noc i ugotowanego lub mrożonego;
- 100 g. zielonych szparagów, ugotowanych na parze i pokrojonych w większe kawałki;
- 200 g. ryby wędzonej lub świeżej ugotowanej na parze – u mnie - wędzona polędwica z tuńczyka;
- sól, pieprz;
- bulion do ugotowania kaszy;

dressing*:

- oliwa z oliwek
- sok z połowy pomarańczy;
- 25 g. orzechów laskowych;
- 15 g. migdałów;




* Moje zasadnicze zmiany to zamiana bulguru na kaszę gryczaną, zamiana krewetek na rybę i gotowanie kaszy w bulionie, a nie w lekko osolonej wodzie.


Wykonanie:

1. Ugotować kaszę wg przepisu w bulionie, ewentualnie w wodzie z dodatkiem soli.
2. Warzywa ugotować na parze.
3. Rybę uparować jeśli używamy świeżej i pokroić na średniej wielkości kawałki, a jeśli używamy ryby wędzonej, to także przygotować odpowiedniej wielkości kawałki.
4. Przygotować dressing. Orzechy grubo posiekać i uprażyć na suchej patelni – zabieg nie do przecenienia dla walorów smakowych. Następnie wymieszać orzechy, sok wyciśnięty z połówki pomarańczy i oliwę z oliwek.
5. Na półmisek lub bezpośrednio do indywidualnych miseczek nałożyć kaszę z rybą, a na wierzch warzywa i lekko wymieszać. Obficie polać orzechowym dressingiem.


Zajadać się ciesząc pysznym i zdrowym posiłkiem, w dodatku całkiem nieźle prezentującym się jak na danie, w którym miesza się składniki, co z reguły oniża walory wizualne.

Smacznego!





wtorek, 19 października 2010

Zapiekana dynia z fetą, suszonymi pomidorami i orzechami włoskimi serwowana na szpinaku

I to ostatnia, jak sądzę, w tym sezonie w mojej kuchni odsłona dyni. I chyba najbardziej udana. Zapiekana dynia. Zapiekanie dyni zupełnie zmieniło jej oblicze, a co ważniejsze smak po raz pierwszy wydał mi się dobry. No i odkryłam mój sposób na dynię – zapiekanie. A słodycz zapiekanej dyni fantastycznie łączy się z serami. Okazało się, że mam kilka przepisów na zapiekane dynie w towarzystwie różnorakich serów i innych składników. Będzie co próbować w kolejnym sezonie.
Przepis pochodzi z genialnej książki „Low fat dishes” Cary Hobday.


Składniki na 2 osoby:

- 45 g. liści baby szpinaku- u mnie Rudola i w większej ilości ok. 150 g.;
- 300 g. dyni – u mnie niestety było mniej – pokrojonej w 2 krotnie większe cząstki niż feta;
- 100 g. sera feta – pokrojonego w grubą kostkę;
- ok. 25 g. orzechów włoskich grubo posiekanych;
- 5-6 pomidorów suszonych pokrojonych w paski
- łyżka poszatkowanej mięty i kilka listków do ustrojenia (ja miałam tylko suszoną);
- olej do smażenia;

dodatkowo:

- oliwa z oliwek
- łyżeczka soku z cytryny
- sól, pieprz



Wykonanie:

1. Na talerzach rozłożyć liście szpinaku, skropić je oliwą z oliwek extra virgin , posypać solą i pieprzem.
2. W natłuszczonym naczyniu żaroodpornym ułożyć dynię i zapiekać w piekarniku w temperaturze 180 – 200 stopni przez 20 minut. Należy uważać, by dynia nie zaczęła się zbyt rumienić. Może być potrzebny krótszy lub dłuższy czas zapiekania.
3. Wymieszać pozostałe składniki: pomidory, orzechy, miętę, oraz ser feta. Spryskać olejem do smażenia, a następnie, dołożyć do dyni i dalej zapiekać dalsze 10 minut.*
4. Zapiekane warzywa z serem ułożyć na szpinaku, skropić oliwą wymieszaną z sokiem z cytryny, ewentualnie doprawić , ustroić miętą i podawać.


* Zgodnie z oryginalnym przepisem sera nie dodaje się do zapiekania, a dokłada dopiero do sałatki wyłożonej na szpinaku. Jednak ja serwowałam na gorąco danie, więc zapiekałam także ser. Dzięki temu całe danie było cieple i aromatyczne.

Smacznego!



poniedziałek, 18 października 2010

Zapiekanka z kartofli, kiszonej kapusty i podgrzybków

Korzystając z obfitości grzybów na targu zrobiłam zapiekankę, którą znam od lat, a w której nieco zmieniłam proporcje z uwagi na owe grzyby właśnie. Trzy proste składniki i czego chcieć więcej! A smak – palce lizać! W tym sezonie robiłam dwukrotnie i za każdym razem ciut inaczej wyszło. Za pierwszym razem grzyby były soczyste, same puściły w trakcie gustowania ten charakterystyczny śluz i nie trzeba było dodawać żadnego jogurtu. Za drugim razem, z uwagi na to, że grzyby były po przymrozkach nocnych, na patelni zaczęły się smażyć. Tym razem musiałam dodać jogurtu.
A zamiana proporcji, to dodanie znacznej ilości gęstowanych grzybów, tak że zrobiłam z nich pośrodku całą warstwę. Zapiekanka w źródłowej wersji to przede wszystkim kartofle i kiszona kapusta i czasem - jak cukiereczek – pojawiający się grzybek. Prezentowana tu wersja była równie smakowita, jeśli nawet nie bardziej, a dla miłośników tych 3 składników to nie lada gratka.






Składniki dla 2 osób:
(proporcji nie podaję dokładnie, bo wyjątkowo nie użyłam mojej wagi kuchennej, działałam na oko)

- kartofle ok. 6;
- kiszona kapusta – spora garść;
- podgrzybki – ze 3 garście;
- posiekany koperek;
- posiekana pietruszka;
- jogurt naturalny;
- sól i pieprz;
- trochę żółtego potartego sera.






Wykonanie:
1. Kapustę kiszoną wypłukać. Jeśli się nie przepada za zbyt kwaśnym smakiem można ją przegotować przez chwilkę.

2. Kartofle ugotować na parze, a następnie pokroić w plastry. W misce wymieszać kartofle z poszatkowaną pietruszką i koperkiem oraz z kapustą kiszoną. Mocno doprawić solą i pieprzem.

3. Grzyby obrać, pokroić na niezbyt małe kawałki, a następnie na niewielkiej ilości tłuszczu gęstować na patelni. Jeśli grzyby tego wymagają, należy je podlać jogurtem.

4. W naczyniu żaroodpornym ułożyć warstwę kartofli z kapustą, na to ułożyć grzyby i raz jeszcze kartofle z kapustą.

5. Wierzch zapiekanki posmarować odrobiną jogurtu wymieszanego z żółtym serem, a następnie posypać do smaku pietruszką i koperkiem. U mnie jedna połowa obficiej posypana żółtym serem bez dodatku ziół, a druga mocno posypana koperkiem, by dogodzić i mnie i mężowi.

6. Następnie wstawić naczynie do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i zapiekać przez 35 minut co najmniej. Dla osiągnięcia bardziej chrupiących lub też zapieczonych kartofelków, trzeba potrzymać dłużej, ale należy pilnować, aby zapiekanka się nie zsuszyła. Mając zamiar dłużej zapiekać można dodać więcej jogurtu lub odrobinę wiórków masła na warstwy kartoflane.






Ta zapiekanka to pochwala prostoty. Proste smaki, proste składniki i tego właśnie nam było trzeba, Uwielbiamy wykwintną kuchnię, uwielbiamy próbować ciągle to nowych potraw, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia. Doceniamy nowe składniki, które z trudem próbuję wynaleźć, a następnie upolować. I jest to dla nas frajda, podróż w krainę smaku i w inne odlegle kraje. Ale czasem niewysłowioną radość sprawia nam taki prosty obiad.




niedziela, 17 października 2010

Parowane pulpeciki rybne & spaghetti zasmażane z jajkiem i jogurtem

Prosty obiad, nic nadzwyczajnego – po prostu makaron i ryba. Tylko ciut bardziej czasochłonny, bo robienie pulpecików wymaga więcej czasu niż duszenie lub zapiekanie całego fileta rybnego. Ale była to miła odmiana. A połączenie pulpetów i tego makaronu okazało się bardzo udane smakowo. Ale nie tylko, bo pomarańczowy makaron, wchodząca w pomarańczowe tonacje sałatka i w podobnych barwach pulpety były też ucztą dla oka.


Po raz pierwszy zresztą smażyłam makaron z jakiem i jogurtem i teraz wyobrażam sobie, ze spaghetti carbonara musi być pyszne i po tej małej wparwce pewnie kiedyś się na nie skuszę.




Składniki (dla 2 osób)*:

• duży filet halibuta lub innej białej ryby drobno posiekanego jak na tatar,
• 1/3 pęczka koperku posiekanego;
• odrobina posiekanej natki pietruszki;
• 2 jajka;
• otręby pszenne – ok. 2 łyżki;
• sól, pieprz,
• jogurt grecki lub inny naturalny – ok. 100 - 130 g. potarty;
• ½ cebuli;
• żółty ser
• makaron w ilości dobranej do potrzeb – u mnie 120 g.


Sałatka składniki:

- kiełki pszenicy ok. 100 g.
- 1- 2 łyżki rodzynek;
- ½ potartej marchewki lub jedna mała marchewka;
- oliwa z oliwek;






Wykonanie:

1. Nastawić wodę na makaron i ugotować al dente.
2. Rybę po pokrojeniu mocno odcisnąć. W misce wymieszać składniki na pulpety tj.: rybę, koperek, pietruszkę, jajko, otręby, sól i pieprz. Ja dałam za dużo otrębów, stąd kolor pulpetów, a to dlatego, że za mało odcisnęłam rybę i trzeba było ratować masę otrębami. Następnie rękami sformułować małe pulpeciki i włożyć do parownika na ok. 10 minut.
3. Na patelni zeszklić cebulę, a następnie dodać do niej ugotowany makaron i chwilę podsmażyć. Tuż przed podaniem, gdy pulpety będą już gotowe, do makaronu wbić jajko, wymieszać, a następnie dodać jogurt i ponownie wymieszać.
4. Makaron podawać posypany startym serem. Pulpeciki należy ułożyć na makaronie.
5. Składniki sałatki wypieszczać razem.





Related Posts with Thumbnails