Odrobinę zmieniłam składniki i za drugim podejściem danie wyszło więcej niż idealne. Miałabym ochotę zaserwować nam je jeszcze kilka razy, ale za kilka dni wyjeżdżamy, a po naszym powrocie bobu już nie będzie.
Czerwony makaron jest pełnoziarnisty z dodatkiem 10% quinoa, z pomidorami i papryką. Smak ma jednak neutralny, natomiast kolor fenomenalny. Sama radość takie kolory na talerzu!
- 2 ząbki czosnku poszatkowane,
- 150 g. jogurtu greckiego light lub innego naturalnego;
- garść lub więcej mięty,
- żółty ser lub parmezan*,- sól, świeżo zmielony pieprz,
- olej do smażenia;
- 150 g. makaronu.
- olej do smażenia;
- 150 g. makaronu.
* ja osobiście nie lubię parmezanu, wolę sery, które się roztapiają i ciągną, tym razem dałam goudę holenderską
Wykonanie:
1. Nastawić makaron. W tym czasie posiekać czosnek, a ½ lub 2/3 ugotowanego bobu pognieść widelcem.
2. Na rozgrzanej patelni spryskanej olejem do smażenia, podsmażyć czosnek, a po chwili dodać bób. Podgrzewać moment, dodać jogurt i mieszać.
3. Sos zestawić z ognia, doprawić solą i pieprzem, dodać poszatkowaną miętę i część żółtego sera. Wyłożyć makaron na talerz, polać sosem, posypać pozostałym żółtym serem i podawać.
Ja dodatkowo serwuję sobie makaron z dodatkiem oliwy z oliwek lub oleju lnianego.
piękny kolor tego makaronu!lubię taką zabawę w kolory;)
OdpowiedzUsuńjak kolorowo! świetny makaron, ciekawe gdzie go zdobyłaś... hmmm. xd
OdpowiedzUsuńnaprawdę, urzekła mnie ta kolorystyka. świetne!
W sobotę właśnie widziałam w Bomi te kluchy. Mówisz, że mogę się na nie połasić? ;)
OdpowiedzUsuńFajne kolorystyczne polaczenie. Wlasnie sie mialam spytac o dostepnosc tego makaronu, ale widze, ze na Bomi nie mam szans.
OdpowiedzUsuńKolorowo dziewczyny, kolorowo i zdrowo i smacznie.
OdpowiedzUsuńZemfiroczko, możesz się posilić i nacieszyć wyglądem talerza.
theisso, makaron nie tylko jest w Bomi, ale i w Almie i w sklepach ze zdrową żywnością typu Organik i innych. By the way, zrobiłam wczoraj zupę z ciecierzycą i tahiną - mniam! Nawet dziś Niejadka podobno wsunęła miskę tego dzieła i zaliczła pierwszą w życiu cieciorkę. Dziś przerobiłam sałatkę z bobu, mięty i fety. Zjadłam sama 0,5 kg bobu - było warto. Świetne masz te książki kucharskie i fajne potrawy wybierasz. Wpisuję Cię do odwiedzanych.
kolorystycznie rzeczywiscie rewelacja. na zwykłym makaronie ten sos wygladałby blado. mam w domu czerwony makaron, póki co jako ozdobę szafki kuchennej, ale chyba pora z nim cos zrobić :)
OdpowiedzUsuńRozejrze sie w takim razie za jakimis ciakawymi makaronami. I dziekuje za kpmplementa:-)
OdpowiedzUsuńA propos innego watku to moj malzonek tez do milosnikow schabowych nie nalezy i cieszy go kuchnia bardzo warzywna. Zreszta, nie przypominam sobie, zeby w ostatniej dekadzie jadl sachabowego, bo ja osobiscie nie zrobilam go nigdy w zyciu.
Witaj w klubie, ja schabowego też w życiu nie zrobiłam! Moje jedyne eksperymenty mięsne to te nieliczne w zasadzie dania jednogarnkowe z polędwicą wołową. A tak w ogóle niech żyją warzywa i ryby!
OdpowiedzUsuńE nie, u mnie jeszcze kurczak i krolik i indyk. Generalnie nie jadam wieprzowiny i wyjatek robie moze 1-2 razy do roku dla czegos chinskiego z wieprzowina. Milosc do warzyw zostala mi z czasow studenckich, kiedy z oszczednosci zywilam sie wegetariansko. Sama robilam mleko sojowe, pasty na chleb i inne wegetarianskie przysmaki, bo tak bylo taniej. Po 5-ciu latach powrocilam do miesa bez zadnych emocji. Do tej pory uwazam, ze najlepiej smakuja dania wegetarianskie i mam zakorzenione takie poczucie, ze jestem zdrowo najedzona jak zjem bezmiesny obiad.
OdpowiedzUsuńc3m08m9o61 n9v04n8j84 t6n97l7k29 r1e88d1b20 x1a01g1n56 t7e05m1m44
OdpowiedzUsuń